ZAPRASZAM NA MOJEGO NOWEGO BLOGA O DAWIDZIE!!!
http://jestesmoimnowymswiatem.blogspot.com/
http://jestesmoimnowymswiatem.blogspot.com/
http://jestesmoimnowymswiatem.blogspot.com/
http://jestesmoimnowymswiatem.blogspot.com/
http://jestesmoimnowymswiatem.blogspot.com/
Blog o niezwykłej wakacyjnej przygodzie zwykłej dziewczyny, która poznała już złe strony życia, i teraz poznaje te dobre. Wraz z przyjaciółmi z Gorzowa wiedzie normalne życie paczki przyjaciół, wspólnie rozwiązują problemy i wspólnie trafiają do nowej szkoły, lecz wszystko się zmienia. Zakochuje się w osobie która wykorzysta życie w stu procentach przez co ona też.
piątek, 13 marca 2015
niedziela, 8 marca 2015
Rozdział 30.
Niestety, skończyło się wolne i trzeba się wziąć do roboty. Odpoczęłam trochę i jest lepiej. Teraz muszę wszystko po nadrabiać. Dziś jest poniedziałek. Zdałam sobie z tego sprawę rano, gdy podniosłam telefon. Była godzina 7:00. Musiałam wstać. Opuścić moje ciepłe łóżeczko i kochany pokój. Podniosłam się i ledwo ruszyłam do łazienki. Spojrzałam w lustro i zamiast siebie ujrzałam potwora. Po chwili się przejrzałam i nie, to jednak moja twarz. Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy jak to codziennie rano robię, ubrałam się we wcześniej naszykowane ubrania, lekki makijaż, i gotowa. Wyszłam z łazienki i poszłam na dół. Na stole znalazłam talerz z kanapkami i zdrową sałatką. Mama wie co dobre. Zjadłam posiłek i poszłam na górę się jeszcze spakować. Zrobiwszy to wszystko mogłam iść. Godzina 7:50. Właśnie powinien przyjść po mnie... Właśnie usłyszałam pukanie do drzwi a raczej walenie.
- hej skarbie! - rzucił chłopak dając mi całusa w usta i wchodząc do środka.
- no hej, właśnie się zbierałam.
- to zakładaj szybko buty i chodź. Gotowa na pierwszy dzień w szkole?
- nie koniecznie, wszyscy będą wypytywać co się stało, dlaczego mnie nie było, mogą zauważyć jeszcze jakieś ślady albo coś. Nie chce tam iść. Idziemy do mnie do pokoju? Poleżymy sobie do południa? - przesunęłam się bliżej i zrobiłam prosząca minę.
- niestety kochana, zakładaj buty i idziemy. Naprawdę, będzie dobrze. Nie martw się.
Może Dawid miał racje. W sumie czego się tak obawiać. Dam rade. Zawsze w końcu jakoś dawałam.
Skończyłam się ubierać i mogliśmy wyjść. Złapałam Dawida za rękę i ruszyliśmy do szkoły. Trochę rozmawialiśmy i się śmialiśmy, próbował mnie trochę pocieszyć. Na szczęście mu się udało. Po 5 minutach staliśmy przed dużym budynkiem naszej szkoły. Weszliśmy do środka i udaliśmy się w stronę szatni. Rozebraliśmy się i akurat zadzwonił dzwonek. Szybko poszliśmy pod salę od matematyki. Na szczęście klasa jeszcze nie weszła do środka więc zdążyliśmy. Jak zawsze zajęliśmy swoją ostatnią ławkę. Wszyscy byli zaskoczeni moją wizytą w szkole. Od razu zaczęły się pytania szczególnie ze strony moich znajomych. Wypytywali jak się czuję i czy jest już wszystko okej. Uspokoiłam trochę ich obawy więc resztę dnia było już dobrze. I wcale nie było tak strasznie.
Właśnie była ostatnia lekcja i wychodziliśmy ze szkoły. Nie byłam dzisiaj z nikim umówiona więc ruszyłam w stronę domu.
- Czekaj, czekaj, czekaj! -momentalnie się odwróciłam.
- Dawid, Wrzosek, Daniel, co wy tu robicie?
- Dzisiaj mamy wspólny wypad ale zanim pójdziemy Dawid koniecznie musiał Cię dorwać. -odpowiedział mi na pytanie Daniel.
- No właśnie.. Szykuj się! Dzisiaj, godzina 19;30, ubierz się jakoś spoko bo mam dla ciebie super niespodziankę. Tym razem będę punktualny... -zwrócił się do mnie tym razem Dawid.
- No.. okej..? -odpowiedziałam niepewnie. mogę się po nim spodziewać wszystkiego.
- To dobrze, że się zgadzasz. Lecimy, do zobaczenia! -powiedział zadowolony, pocałował delikatnie i przytulił na pożegnanie.
Godzina 18:30, powinnam się już jakoś ubierać i szykować. Miałam się jakoś ubrać więc założyłam krótką, imprezową sukienkę, zrobiłam szybki i trochę mocniejszy makijaż, podkręciłam włosy i w sumie byłam gotowa. Zaraz miał przyjść po mnie Dawid. Usiadłam na fotelu w salonie i zaczęłam coś przeglądać na telefonie.
Przerwało mi pukanie do drzwi ruszyłam się żeby otworzyć mojemu kochanemu chłopakowi.
- Hej skarbie, już wycho.... Nie.. nie wierzę! -zamurowało mnie.
- No hej "skarbie" haha. Tego się nie spodziewałaś co?
- Rose! Bożę jak ja cholernie tęskniłam! Ale co ty tu robisz? Jak to możliwe? -rzuciłam się na przyjaciółkę mocno ją przytulając, za nią dostrzegłam Dawida stojącego za nią i opierającego się o barierkę, bacznie przyglądał się mojej reakcji i śmiał z tego co robię.
- Przyjechałam za namową Dawida, Zaproponował żebym przyjechała Was chociaż odwiedzić, powiedział, że jest teraz u ciebie trochę ciężko i przyda ci się moje wsparcie... I oto jestem! -zaśmiała się i ponownie przytuliła.
- Dawid.. dziękuję ci! Jesteś najlepszy! Kocham cię, najbardziej na świecie. -podeszłam do Dawida i powiedziałam mu prosto w oczy co o nim myślę, po czym namiętnie pocałowałam i wtuliłam się w jego ciało.
- Też cię kocham księżniczko... -wyszeptał mi na ucho.
- Ej, ej, ej.. starczy już może tego zakochańce, ruszamy na impreeezę! -zaproponowała Rose. Od razu się uśmiechnęłam do niej, objęłam ramieniem, a drugą ręką chwyciłam za dłoń Dawida.
- No to ruszmy się!
Zamówiliśmy taksówkę i ruszyliśmy w stronę klubu. Zabawa była świetna, spędziliśmy razem świetnie czas. Kurcze, jak mi brakowało tej wariatki. Resztę alohy spotkaliśmy już w klubie. Nareszcie już wszyscy mogli poznać Rose. Przetańczyłam z Dawidem kilka piosenek, kilka z przyjaciółmi, i padłam. Udałam się do barku po coś do picia. Po chwili dołączył do mnie mój kochany chłopak który już chyba niezbyt trzeźwo myślał ale jeszcze jakoś się trzymał. Napiliśmy się trochę i odpłynęliśmy.
Obudziłam się rano, ale chwila... gdzie? Czy to jest dom Dawida? Na to wygląda. Wnioskuję to po tym że obok leży sam Dawid. Szturchnęłam chłopaka żeby się obudził.
- Dawid, co my tu robimy?
- księżniczko błagam daj spać. -wymamrotał coś i przekręcił się na drugi bok plecami do mnie. Jak zawsze nie dałam na wygraną i męczyłam go dalej dopóki się nie podniósł i nie usiadł obok mnie.
- Trochę się nawaliliśmy z tego co słyszałem i przywieźli nas tu, żeby twoja mama nie widziała cię w takim stanie. -wytłumaczył spokojnie.
- No dobra.. ale coś zrobiliśmy? Czy raczej nic nie odwaliliśmy?
- nie wiem, nie byłem bardziej trzeźwy od ciebie. Pamiętam jedynie jak Wrzosek zamawiał nam taksówkę i kazał tu przywieźć. Możemy się już położyć? Głowa mnie cholernie nawala. -powiedział i zanim odpowiedziałam znów leżał. Gdy spojrzałam na godzinę była 12. Położyłam się jeszcze na chwilę obok chłopaka żeby odpocząć.
Odpoczynek przerwał nam telefon do Dawida. Dawid jeszcze spał więc żeby go nie obudził odebrałam.
- No hej Wrzosiu, co tam?
- Pati? A ja nie dzwoniłem do Kwiata?
- No tak ale śpi to odebrałam. Chciałeś coś?
- No chciałem... opowiedzieć wam jaką to mieliście wczoraj super zabawę. cieszcie się, że odesłałem was do domu zanim przyjechała policja bo nie najlepiej by było szczególnie z Dawidkiem.
- Ale co?! Wrzosek gadaj co się stało wczoraj na imprezie! -serce mi zamarło, Dawid mógł pod wpływem zrobić wszystko, a policja? Nie będzie chyba za ciekawie, a prznajmniej tak mi podpowiada moja intuicja która raczej się nie myli.
- hej skarbie! - rzucił chłopak dając mi całusa w usta i wchodząc do środka.
- no hej, właśnie się zbierałam.
- to zakładaj szybko buty i chodź. Gotowa na pierwszy dzień w szkole?
- nie koniecznie, wszyscy będą wypytywać co się stało, dlaczego mnie nie było, mogą zauważyć jeszcze jakieś ślady albo coś. Nie chce tam iść. Idziemy do mnie do pokoju? Poleżymy sobie do południa? - przesunęłam się bliżej i zrobiłam prosząca minę.
- niestety kochana, zakładaj buty i idziemy. Naprawdę, będzie dobrze. Nie martw się.
Może Dawid miał racje. W sumie czego się tak obawiać. Dam rade. Zawsze w końcu jakoś dawałam.
Skończyłam się ubierać i mogliśmy wyjść. Złapałam Dawida za rękę i ruszyliśmy do szkoły. Trochę rozmawialiśmy i się śmialiśmy, próbował mnie trochę pocieszyć. Na szczęście mu się udało. Po 5 minutach staliśmy przed dużym budynkiem naszej szkoły. Weszliśmy do środka i udaliśmy się w stronę szatni. Rozebraliśmy się i akurat zadzwonił dzwonek. Szybko poszliśmy pod salę od matematyki. Na szczęście klasa jeszcze nie weszła do środka więc zdążyliśmy. Jak zawsze zajęliśmy swoją ostatnią ławkę. Wszyscy byli zaskoczeni moją wizytą w szkole. Od razu zaczęły się pytania szczególnie ze strony moich znajomych. Wypytywali jak się czuję i czy jest już wszystko okej. Uspokoiłam trochę ich obawy więc resztę dnia było już dobrze. I wcale nie było tak strasznie.
Właśnie była ostatnia lekcja i wychodziliśmy ze szkoły. Nie byłam dzisiaj z nikim umówiona więc ruszyłam w stronę domu.
- Czekaj, czekaj, czekaj! -momentalnie się odwróciłam.
- Dawid, Wrzosek, Daniel, co wy tu robicie?
- Dzisiaj mamy wspólny wypad ale zanim pójdziemy Dawid koniecznie musiał Cię dorwać. -odpowiedział mi na pytanie Daniel.
- No właśnie.. Szykuj się! Dzisiaj, godzina 19;30, ubierz się jakoś spoko bo mam dla ciebie super niespodziankę. Tym razem będę punktualny... -zwrócił się do mnie tym razem Dawid.
- No.. okej..? -odpowiedziałam niepewnie. mogę się po nim spodziewać wszystkiego.
- To dobrze, że się zgadzasz. Lecimy, do zobaczenia! -powiedział zadowolony, pocałował delikatnie i przytulił na pożegnanie.
Godzina 18:30, powinnam się już jakoś ubierać i szykować. Miałam się jakoś ubrać więc założyłam krótką, imprezową sukienkę, zrobiłam szybki i trochę mocniejszy makijaż, podkręciłam włosy i w sumie byłam gotowa. Zaraz miał przyjść po mnie Dawid. Usiadłam na fotelu w salonie i zaczęłam coś przeglądać na telefonie.
Przerwało mi pukanie do drzwi ruszyłam się żeby otworzyć mojemu kochanemu chłopakowi.
- Hej skarbie, już wycho.... Nie.. nie wierzę! -zamurowało mnie.
- No hej "skarbie" haha. Tego się nie spodziewałaś co?
- Rose! Bożę jak ja cholernie tęskniłam! Ale co ty tu robisz? Jak to możliwe? -rzuciłam się na przyjaciółkę mocno ją przytulając, za nią dostrzegłam Dawida stojącego za nią i opierającego się o barierkę, bacznie przyglądał się mojej reakcji i śmiał z tego co robię.
- Przyjechałam za namową Dawida, Zaproponował żebym przyjechała Was chociaż odwiedzić, powiedział, że jest teraz u ciebie trochę ciężko i przyda ci się moje wsparcie... I oto jestem! -zaśmiała się i ponownie przytuliła.
- Dawid.. dziękuję ci! Jesteś najlepszy! Kocham cię, najbardziej na świecie. -podeszłam do Dawida i powiedziałam mu prosto w oczy co o nim myślę, po czym namiętnie pocałowałam i wtuliłam się w jego ciało.
- Też cię kocham księżniczko... -wyszeptał mi na ucho.
- Ej, ej, ej.. starczy już może tego zakochańce, ruszamy na impreeezę! -zaproponowała Rose. Od razu się uśmiechnęłam do niej, objęłam ramieniem, a drugą ręką chwyciłam za dłoń Dawida.
- No to ruszmy się!
Zamówiliśmy taksówkę i ruszyliśmy w stronę klubu. Zabawa była świetna, spędziliśmy razem świetnie czas. Kurcze, jak mi brakowało tej wariatki. Resztę alohy spotkaliśmy już w klubie. Nareszcie już wszyscy mogli poznać Rose. Przetańczyłam z Dawidem kilka piosenek, kilka z przyjaciółmi, i padłam. Udałam się do barku po coś do picia. Po chwili dołączył do mnie mój kochany chłopak który już chyba niezbyt trzeźwo myślał ale jeszcze jakoś się trzymał. Napiliśmy się trochę i odpłynęliśmy.
Obudziłam się rano, ale chwila... gdzie? Czy to jest dom Dawida? Na to wygląda. Wnioskuję to po tym że obok leży sam Dawid. Szturchnęłam chłopaka żeby się obudził.
- Dawid, co my tu robimy?
- księżniczko błagam daj spać. -wymamrotał coś i przekręcił się na drugi bok plecami do mnie. Jak zawsze nie dałam na wygraną i męczyłam go dalej dopóki się nie podniósł i nie usiadł obok mnie.
- Trochę się nawaliliśmy z tego co słyszałem i przywieźli nas tu, żeby twoja mama nie widziała cię w takim stanie. -wytłumaczył spokojnie.
- No dobra.. ale coś zrobiliśmy? Czy raczej nic nie odwaliliśmy?
- nie wiem, nie byłem bardziej trzeźwy od ciebie. Pamiętam jedynie jak Wrzosek zamawiał nam taksówkę i kazał tu przywieźć. Możemy się już położyć? Głowa mnie cholernie nawala. -powiedział i zanim odpowiedziałam znów leżał. Gdy spojrzałam na godzinę była 12. Położyłam się jeszcze na chwilę obok chłopaka żeby odpocząć.
Odpoczynek przerwał nam telefon do Dawida. Dawid jeszcze spał więc żeby go nie obudził odebrałam.
- No hej Wrzosiu, co tam?
- Pati? A ja nie dzwoniłem do Kwiata?
- No tak ale śpi to odebrałam. Chciałeś coś?
- No chciałem... opowiedzieć wam jaką to mieliście wczoraj super zabawę. cieszcie się, że odesłałem was do domu zanim przyjechała policja bo nie najlepiej by było szczególnie z Dawidkiem.
- Ale co?! Wrzosek gadaj co się stało wczoraj na imprezie! -serce mi zamarło, Dawid mógł pod wpływem zrobić wszystko, a policja? Nie będzie chyba za ciekawie, a prznajmniej tak mi podpowiada moja intuicja która raczej się nie myli.
wtorek, 24 lutego 2015
Rozdział 29.
Resztę dnia oglądaliśmy filmy i śmialiśmy się z dziwnych rzeczy w internecie. Ja nie ruszałam się z pokoju cały dzień, jedynie do łazienki czasem. Natomiast Dawid mi ciagle pomagał i przynosił ciagle cos do picia, jedzenia albo leki. Oglądaliśmy chyba już kolejny film, kiedy do Dawida zadzwonił telefon.
- słucham? Aha.. No dobra... Okej okej rozumiem, siema.
- co jest Dawid? Kto dzwonił?
- Igor dzwonił, jutro mam się stawić w jakieś śniadaniowce o 10.
- ale to jest konieczne? Dlaczego?
- media zainteresowały się tym, dlaczego nie daje znaku życia i odwołuje wszystkie koncerty, wywiady i spotkania. Muszę sie jakoś wytłumaczyć z uśmiechem jak gdyby nigdy nic żeby dali nam spokój. Nie wiedza jeszcze ze mam dziewczynę i nie chce zeby wtrącali się w moje życie prywatne dlatego powiem im tam coś że się rozchorowałem ale wszystko u mnie git.
- no okej.. - nie powiedziałam juz nic tylko polozylam się na ramieniu chłopaka. Po chwili zasnęłam.
Gdy się rano obudziłam nie było już Dawida. No tak, przecież miał jechać na jakiś wywiad. Od razu spojrzałam na zegarek i włączylam telewizor. Od razu znalazłam program gdzie ma się niebawem pojawic Dawid. Polozylam się więc znów wygodnie i czekałam aż wszystko się zacznie.
- Dziendobry. dziś z nami jest idol nastolatek, Dawid Kwiatkowski! -ah te formułki każdego dnia. Codziennie to samo. Tylko inne osoby.
- Dawid, chcieliśmy się zapytać dlaczego jestes ostatnio taki niedostępny. Fani się martwią, odwołujesz koncerty. Co się dzieje?
- naprawdę nie ma się o co martwić, poprostu byłem chory, jak każdy człowiek czasem bywa. A moi fani mi ufają i mam nadzieje, że niedługo dowiedzą się pewnych rzeczy o których wiedzieć powinni.-aż mnie zemdliło. Dawid chce o nas powiedziec fanom? Oni wiedzą jednanie że się przyjaźnimy i przez to miałam juz kiedys kłopoty a co dopiero jak sie dowiedzą że jest cos jeszcze. Zjedzą mnie chyba.
Wywiad się skończył a ja czekałam na mojego księcia z bajki który zaraz powinien wrócic.
- hej kochanie! -Oo! Zjawił się jak na zawołanie.- cos nie tak? -spojrzał na moją minę i chyba zauważył że się martwię.
- Dawid... Ty nsprawdę chcesz mnie fanom przedstawic?
- no myślałem nad tym, byłoby łatwiej bo moglibyśmy dodawać normalnie zdjęcia, nie trzeba byłoby się ukrywać ani nic takiego.
- Dawid, one mnie zjedzą.
- spokojnie, są naprawdę wyrozumiałe i chcą dla mnie jak najlepiej. -złapał mnie za rękę i pocałowal w czoło. Uspokoiło mnie to trochę. Może i ma racje, w sumie co będzie to będzie. Kiedys i tak się chyba dowiedzą.
Minęło już kilka dni. Cały czas leżałam w domu z Dawidem i odpoczywałam. Byłam mu bardzo wdzięczna że zgodził się zostać ze mną i dotrzymać mi towarzystwa przez ten czas. Była sobota. Niestety... Dzisiaj mieliśmy się stawić na rozprawie w sądzie. Trzeba to wszystko wyjaśnić. Nie wiem jak to wytrzymam, i jak zareaguje na widok Oliwii. Nie wiem tez czy się powtrzymam żeby nie powiedziec jej paru niemiłych lecz prawdziwych słów. Na codzień jestem bardzo spokojną osobą, jednak mam też swoje granice które ona już dawno chyba przekroczyła.
- jesteś gotowa kochanie? Jak się czujesz?
- Dawid.. Nie jestem raczej gotowa, nie chce tam iść.
- wiesz, że musimy. Trzeba to wszystko wyjaśnic. Nic się nie bój, będę tam z tobą.
- dziękuje. - odpowiedziałam i wtulilam się w chłopaka.
- to co, zbieramy się?
- no dobra. -westchnęłam i wyszłam powoli z domu. Jak ja dawno nie czułam tego świeżego powietrza. Długo nie wycjodzilam z domu. Chyba juz jakieś dwa tygodnie. Ostatnio gdy wyszłam z domu zostałam własnie porwana.
Wsiadłam do samochodu i zajęłam miejsce z tylu. Mogliśmy ruszać. Zawsze wydawało mi się że sąd jest trochę dalej ale niestety dojechaliśmy tam dość szybko. Jak dla mnie za szybko. Po chwili musiałam wysiąść z samochodu i wejść do dużego budynku. Minęliśmy pare sal i stanęliśmy przed drzwiami na końcu korytarza. Była tabliczka z napisem "sala rozpraw", to wlasnie to kazała nam się skierować pani indormujaca nas gdzie i kiedy mamy się tu zjawić. Usiadłam na krzesełku obok Dawida i moich rodziców. Oczywiście oni tez przyjechali tu ze mną samochodem o czym nie wspomniałam. Wybiła godzina 11:00 i ktos otworzył drzwi i wywołał nasze nazwiska. Weszliśmy i zajęlismy swoje miejsca. Niestety po chwili wprowadzono też Oliwię. Przesłuchano każdego po kolei, Oliwia tłumaczyła się jak dziecko, na całe szczęście nikt jej nie uwierzył. Wszystko poszło po naszej myśli, dostałam wysokie odszkodowanie a oliwię zamknięto na kilka miesięcy a gdy odsiedzi swoje będzie zamknięta w ośrodki psychiatrycznym. Po nie całej godzinie wyszliśmy z sali.
- jejku Dawid tak się cieszę że już po wszystkim! -powiedzialam z radością i zarzuciłam chłopakowi ręce na szyję.
- mówiłem ci że nie ma się czego obawiać. Juz wszystko bedzie dobrze. -objął mnie lekko w talii i delikatnie pocałował.
- dobra zakochańce, ruszcie się lepiej do domu bo nie zamierzam tu siedzieć ani chwili dluzej. - naw obok zjawił się moj tata, akceptował Dawida i nawet go chyba polubił. Fajnie że wszyscy nas zaakceptowali. No może prócz Oliwii.
Wyszliśmy z sądu zadowoleni i pojechaliśmy do domu odpocząć. Odpoczywalam już cały tydzień ale nie ma się co dziwić. Byłam w strasznym stanie po takim długim czasie przekazanym w jakieś piwnicy. Należał mi się odpoczynek. A już za dwa dni koniec tego do tego dobrego i do szkoły. Muszę sporo nadrobić. O tym co się stało wiedzą tylko nasi przyjaciele którzy odwiedzili mnie kilka razy. Nie mogli niestety za czesto wpadać bo mają swoje obowiązki. Jednak reszta klasy nie wie dlaczego tak zniknęłam i nie jestem pewna czy im powodziec. Może poprostu powiem im że się rozchorowałam.
-------------------------------------
Od autora: z góry przepraszam że dlugo nie dodawałam rozdziału ale byłam mocno chora i ledwo żyłam, nie byłam w stanie funkcjonowac. Jak się czułam tak jakoś w miarę to pisałam po kawałku wieczorami i dzisiaj się jakoś wyrobiłam i dodaje :) miłego czytania i piszcie czy nie zepsułam rozdziału.
Bardzo wam dziękuję za ponad 3000 wyświetleń! i jak ktoś chciałby być informowany o rozdziałach na bieżąco to dodawajcie mnie na fb i napiszcie że byście chcieli to będę was informować :)
https://www.facebook.com/agata.mirowska.71 Mój facebook tutaj
Komentujesz = MOTYWUJESZ
- słucham? Aha.. No dobra... Okej okej rozumiem, siema.
- co jest Dawid? Kto dzwonił?
- Igor dzwonił, jutro mam się stawić w jakieś śniadaniowce o 10.
- ale to jest konieczne? Dlaczego?
- media zainteresowały się tym, dlaczego nie daje znaku życia i odwołuje wszystkie koncerty, wywiady i spotkania. Muszę sie jakoś wytłumaczyć z uśmiechem jak gdyby nigdy nic żeby dali nam spokój. Nie wiedza jeszcze ze mam dziewczynę i nie chce zeby wtrącali się w moje życie prywatne dlatego powiem im tam coś że się rozchorowałem ale wszystko u mnie git.
- no okej.. - nie powiedziałam juz nic tylko polozylam się na ramieniu chłopaka. Po chwili zasnęłam.
Gdy się rano obudziłam nie było już Dawida. No tak, przecież miał jechać na jakiś wywiad. Od razu spojrzałam na zegarek i włączylam telewizor. Od razu znalazłam program gdzie ma się niebawem pojawic Dawid. Polozylam się więc znów wygodnie i czekałam aż wszystko się zacznie.
- Dziendobry. dziś z nami jest idol nastolatek, Dawid Kwiatkowski! -ah te formułki każdego dnia. Codziennie to samo. Tylko inne osoby.
- Dawid, chcieliśmy się zapytać dlaczego jestes ostatnio taki niedostępny. Fani się martwią, odwołujesz koncerty. Co się dzieje?
- naprawdę nie ma się o co martwić, poprostu byłem chory, jak każdy człowiek czasem bywa. A moi fani mi ufają i mam nadzieje, że niedługo dowiedzą się pewnych rzeczy o których wiedzieć powinni.-aż mnie zemdliło. Dawid chce o nas powiedziec fanom? Oni wiedzą jednanie że się przyjaźnimy i przez to miałam juz kiedys kłopoty a co dopiero jak sie dowiedzą że jest cos jeszcze. Zjedzą mnie chyba.
Wywiad się skończył a ja czekałam na mojego księcia z bajki który zaraz powinien wrócic.
- hej kochanie! -Oo! Zjawił się jak na zawołanie.- cos nie tak? -spojrzał na moją minę i chyba zauważył że się martwię.
- Dawid... Ty nsprawdę chcesz mnie fanom przedstawic?
- no myślałem nad tym, byłoby łatwiej bo moglibyśmy dodawać normalnie zdjęcia, nie trzeba byłoby się ukrywać ani nic takiego.
- Dawid, one mnie zjedzą.
- spokojnie, są naprawdę wyrozumiałe i chcą dla mnie jak najlepiej. -złapał mnie za rękę i pocałowal w czoło. Uspokoiło mnie to trochę. Może i ma racje, w sumie co będzie to będzie. Kiedys i tak się chyba dowiedzą.
Minęło już kilka dni. Cały czas leżałam w domu z Dawidem i odpoczywałam. Byłam mu bardzo wdzięczna że zgodził się zostać ze mną i dotrzymać mi towarzystwa przez ten czas. Była sobota. Niestety... Dzisiaj mieliśmy się stawić na rozprawie w sądzie. Trzeba to wszystko wyjaśnić. Nie wiem jak to wytrzymam, i jak zareaguje na widok Oliwii. Nie wiem tez czy się powtrzymam żeby nie powiedziec jej paru niemiłych lecz prawdziwych słów. Na codzień jestem bardzo spokojną osobą, jednak mam też swoje granice które ona już dawno chyba przekroczyła.
- jesteś gotowa kochanie? Jak się czujesz?
- Dawid.. Nie jestem raczej gotowa, nie chce tam iść.
- wiesz, że musimy. Trzeba to wszystko wyjaśnic. Nic się nie bój, będę tam z tobą.
- dziękuje. - odpowiedziałam i wtulilam się w chłopaka.
- to co, zbieramy się?
- no dobra. -westchnęłam i wyszłam powoli z domu. Jak ja dawno nie czułam tego świeżego powietrza. Długo nie wycjodzilam z domu. Chyba juz jakieś dwa tygodnie. Ostatnio gdy wyszłam z domu zostałam własnie porwana.
Wsiadłam do samochodu i zajęłam miejsce z tylu. Mogliśmy ruszać. Zawsze wydawało mi się że sąd jest trochę dalej ale niestety dojechaliśmy tam dość szybko. Jak dla mnie za szybko. Po chwili musiałam wysiąść z samochodu i wejść do dużego budynku. Minęliśmy pare sal i stanęliśmy przed drzwiami na końcu korytarza. Była tabliczka z napisem "sala rozpraw", to wlasnie to kazała nam się skierować pani indormujaca nas gdzie i kiedy mamy się tu zjawić. Usiadłam na krzesełku obok Dawida i moich rodziców. Oczywiście oni tez przyjechali tu ze mną samochodem o czym nie wspomniałam. Wybiła godzina 11:00 i ktos otworzył drzwi i wywołał nasze nazwiska. Weszliśmy i zajęlismy swoje miejsca. Niestety po chwili wprowadzono też Oliwię. Przesłuchano każdego po kolei, Oliwia tłumaczyła się jak dziecko, na całe szczęście nikt jej nie uwierzył. Wszystko poszło po naszej myśli, dostałam wysokie odszkodowanie a oliwię zamknięto na kilka miesięcy a gdy odsiedzi swoje będzie zamknięta w ośrodki psychiatrycznym. Po nie całej godzinie wyszliśmy z sali.
- jejku Dawid tak się cieszę że już po wszystkim! -powiedzialam z radością i zarzuciłam chłopakowi ręce na szyję.
- mówiłem ci że nie ma się czego obawiać. Juz wszystko bedzie dobrze. -objął mnie lekko w talii i delikatnie pocałował.
- dobra zakochańce, ruszcie się lepiej do domu bo nie zamierzam tu siedzieć ani chwili dluzej. - naw obok zjawił się moj tata, akceptował Dawida i nawet go chyba polubił. Fajnie że wszyscy nas zaakceptowali. No może prócz Oliwii.
Wyszliśmy z sądu zadowoleni i pojechaliśmy do domu odpocząć. Odpoczywalam już cały tydzień ale nie ma się co dziwić. Byłam w strasznym stanie po takim długim czasie przekazanym w jakieś piwnicy. Należał mi się odpoczynek. A już za dwa dni koniec tego do tego dobrego i do szkoły. Muszę sporo nadrobić. O tym co się stało wiedzą tylko nasi przyjaciele którzy odwiedzili mnie kilka razy. Nie mogli niestety za czesto wpadać bo mają swoje obowiązki. Jednak reszta klasy nie wie dlaczego tak zniknęłam i nie jestem pewna czy im powodziec. Może poprostu powiem im że się rozchorowałam.
-------------------------------------
Od autora: z góry przepraszam że dlugo nie dodawałam rozdziału ale byłam mocno chora i ledwo żyłam, nie byłam w stanie funkcjonowac. Jak się czułam tak jakoś w miarę to pisałam po kawałku wieczorami i dzisiaj się jakoś wyrobiłam i dodaje :) miłego czytania i piszcie czy nie zepsułam rozdziału.
Bardzo wam dziękuję za ponad 3000 wyświetleń! i jak ktoś chciałby być informowany o rozdziałach na bieżąco to dodawajcie mnie na fb i napiszcie że byście chcieli to będę was informować :)
https://www.facebook.com/agata.mirowska.71 Mój facebook tutaj
Komentujesz = MOTYWUJESZ
niedziela, 15 lutego 2015
Rozdział 28.
Gdy otworzyłam oczy i lekko się podniosłam otaczała mnie tylko ciemność. Strasznie bolała mnie głowa więc znów opadłam na zimną, betonową podłogę. Po chwili usłyszałam kroki i do pomieszczenia wszedł jakiś mężczyzna.
- Tu jest! Znaleźliśmy ją! -krzyknął od razu poczym zwrócił się w moją stronę.
-spokojnie, już nic ci nie grozi, jesteśmy z policji. Zaraz cię stąd zabierzemy. -powiedział od razu zakładając na mnie swoją kurtkę. Czułam się strasznie, wszystko mnie bolało i byłam chyba długo nie przytomna bo nic nie pamiętałam. Czułam jedynie ból, zimno i odwodnienie.
Po chwili przyszła grupa policjantów i powoli wynieśli mnie na zewnątrz. Dość długo szli więc wnioskuję, że przebywałam w jakieś piwnicy. Pomogli mi wejść do samochodu i zawieźli do domu.
Wchodząc do środka musieli mnie przytrzymywać żebym się nie przewróciła i od razu zaprowadzili do salonu.
- Patrycja! Kochanie, nic ci się nie stało? Już wszystko wporzadku, będzie dobrze. -od razu podbiegł do mnie Dawid i przytulił tak mocno, że traciłam powoli oddech. Jednak pasowało mi to. Czułam się już bezpieczniej. W jego oczach widziałam łzy. Czyżby płakał? Nie wiem ale czuję że bardzo się martwił bo był w niewiele lepszym stanie psychicznym niż ja.
- tak się martwiłem, przepraszam, to przeze mnie. -szeptał mi cos na ucho przez łzy nadal nie puszczając.
- Dawid, proszę, chodźmy do pokoju na chwile. -powiedziałam cicho ale naszczęście usłyszał. Powiedział tylko moim rodzicom, Adrianowi i policji że pójdzie mnie już położyć
Do pokoju. Wziął mnie na ręce i wniósł po schodach kładąc powoli na lozku i zamykając drzwi. Usiadł na brzegu łóżka głaszcząc mnie po głowie. Dobrze wiedział że mnie to uspokajało. Przykrył mnie kołdrą i zasnęłam.
*Oczami Dawida*
Następnego dnia pati nie przyszła do szkoły tak jak się umawialiśmy. Zaniepokoiłem się i poszłam do niej do domu. Jej mama powiedziała mi że wczoraj nie wróciła do domu i myślala że została u mnie na noc. Dobrze wiedziałem czyja to sprawka. Tylko Oliwia mogłaby się podsunąć tak daleko. Kiedys byliśmy razem, ale to kilka lat temu. Potem zerwałem z nią a ona była zrozpaczona, ale po jakimś czasie zniknęła. Zależało jej chyba na mnie bo ponoć bardzo to przeżywała, ale nie kochałem już jej, nie kochałem nigdy. Były to głupie zakłady z kolegami typu "poderwiesz ją, stawiam ci piwo." Zresztą zakłady ustalaliśmy z Wrzoskiem i denym. Niestety ona naprawdę mnie pokochała. Gdy zobaczyłem ją w naszej klasie od razu mnie zemdliło bo wiedziałem że będą z nią tylko kłopoty. A już się cieszyłem że zniknęła. Poprosiłem ją żeby nie mówiła nic patrycji i żeby o wszystkim zapomniała, jakby nic się nie wydarzyło. Obiecała mi to ale powiedziała że pożałuje. Pożałuje przeszłości i nie tylko ja, ale też ucierpi reszta.
Dlatego od razu po zniknięciu patrycji zadzwoniłem na policję i zaczęto jej szukać. Szukali jej chyba z tydzień a ja odchodziłem od zmysłów z każdym dniem. Wkońcu policja zaczela śledzić oliwie która doprowadziła ich do starych magazynów na końcu miasta. Oliwie aresztowano i zamknięto a Patrycję znaleziono gdzieś w piwnicy. Jeszcze czeka nas rozprawa sądowa ale narazie najważniejsza jest Patrycja i jej zdrowie. Musi odpocząć. Jest cała pobita i w siniakach, ma wiele ran od jakiegoś noża czy czegoś. Co oni jej tam robili. Nie chce żeby cierpiała w szpitalu, bo wiem że ich nie lubi, dlatego poprosiłem lekarza o opiekę domową. Mam nadzieje że Patrycja mnie zrozumie i wybaczy a przede wszystkim wróci do zdrowia. Narazie zostanę z nią i posiedzę z nią tydzień w domu, dotrzymam jej towarzystwa i zaopiekuje się nią. Położyłem się obok niej i zasnąłem. Wierzę, że będzie dobrze.
* Oczami Patrycji *
Gdy się obudziłam było już jasno a ja leżałam u siebie w pokoju. Obok mnie zastałam śpiącego jeszcze Dawida. Nadal wszystko mnie bolało i nic nie pamiętałam. Postanowiłam obudzić w takim razie Dawida, może mi cos przypomni. Pocałowałam go delikatnie w usta żeby się obudził. Niewiele to pomogło więc zaczęłam go łaskotać. Na niego tez ta metoda jak widzę działała.
- hej słonko, jak się czujesz? -zapytał z troską w głosie, przytulił mnie i dał mi buziaka w policzek.
- trochę lepiej ale nic nie pamietam. Co się stało? -w tym momencie Dawid zaczął mi opowiadać całą historie. Na sam koniec przepraszał i prosił zebym nie była zła. Zachował się podle wobec tej Oliwii ale był jeszcze wtedy młody, ona zbyt to chyba rozpamiętuje. Jest jakas psychiczna. Nie powinna obwiniać i mścić się na mnie za swoją przeszłość. Nie mogę być zła na Dawida ponieważ poniekąd uratował mi życie, ale mam nadzieje że nie zachowa się wobec mnie tak jak wobec Oliwii. Jednak teraz wiem że ona może być zdolna do wszystkiego. Dobrze że ją zamknęli. Teraz najgorsza będzie rozprawa sądowa.
- to nie twoja wina. Dziękuje że zadzwoniłeś po policję. -powiedziałam tylko do Dawida i wtlulilam się mocno w jego ciepłe ciało.
---------------------------------------------
Od Autora: Przepraszam was, byłam na wyjeździe ale w drodze powrotnej jakoś w samochodzie napisałam. trochę wyjaśniłam w tym rozdziale pare spraw i mam nadzieję że jakoś da się to przeczytać i nie jest aż tak źle :D
komentujesz = motywujesz
-spokojnie, już nic ci nie grozi, jesteśmy z policji. Zaraz cię stąd zabierzemy. -powiedział od razu zakładając na mnie swoją kurtkę. Czułam się strasznie, wszystko mnie bolało i byłam chyba długo nie przytomna bo nic nie pamiętałam. Czułam jedynie ból, zimno i odwodnienie.
Po chwili przyszła grupa policjantów i powoli wynieśli mnie na zewnątrz. Dość długo szli więc wnioskuję, że przebywałam w jakieś piwnicy. Pomogli mi wejść do samochodu i zawieźli do domu.
Wchodząc do środka musieli mnie przytrzymywać żebym się nie przewróciła i od razu zaprowadzili do salonu.
- Patrycja! Kochanie, nic ci się nie stało? Już wszystko wporzadku, będzie dobrze. -od razu podbiegł do mnie Dawid i przytulił tak mocno, że traciłam powoli oddech. Jednak pasowało mi to. Czułam się już bezpieczniej. W jego oczach widziałam łzy. Czyżby płakał? Nie wiem ale czuję że bardzo się martwił bo był w niewiele lepszym stanie psychicznym niż ja.
- tak się martwiłem, przepraszam, to przeze mnie. -szeptał mi cos na ucho przez łzy nadal nie puszczając.
- Dawid, proszę, chodźmy do pokoju na chwile. -powiedziałam cicho ale naszczęście usłyszał. Powiedział tylko moim rodzicom, Adrianowi i policji że pójdzie mnie już położyć
Do pokoju. Wziął mnie na ręce i wniósł po schodach kładąc powoli na lozku i zamykając drzwi. Usiadł na brzegu łóżka głaszcząc mnie po głowie. Dobrze wiedział że mnie to uspokajało. Przykrył mnie kołdrą i zasnęłam.
*Oczami Dawida*
Następnego dnia pati nie przyszła do szkoły tak jak się umawialiśmy. Zaniepokoiłem się i poszłam do niej do domu. Jej mama powiedziała mi że wczoraj nie wróciła do domu i myślala że została u mnie na noc. Dobrze wiedziałem czyja to sprawka. Tylko Oliwia mogłaby się podsunąć tak daleko. Kiedys byliśmy razem, ale to kilka lat temu. Potem zerwałem z nią a ona była zrozpaczona, ale po jakimś czasie zniknęła. Zależało jej chyba na mnie bo ponoć bardzo to przeżywała, ale nie kochałem już jej, nie kochałem nigdy. Były to głupie zakłady z kolegami typu "poderwiesz ją, stawiam ci piwo." Zresztą zakłady ustalaliśmy z Wrzoskiem i denym. Niestety ona naprawdę mnie pokochała. Gdy zobaczyłem ją w naszej klasie od razu mnie zemdliło bo wiedziałem że będą z nią tylko kłopoty. A już się cieszyłem że zniknęła. Poprosiłem ją żeby nie mówiła nic patrycji i żeby o wszystkim zapomniała, jakby nic się nie wydarzyło. Obiecała mi to ale powiedziała że pożałuje. Pożałuje przeszłości i nie tylko ja, ale też ucierpi reszta.
Dlatego od razu po zniknięciu patrycji zadzwoniłem na policję i zaczęto jej szukać. Szukali jej chyba z tydzień a ja odchodziłem od zmysłów z każdym dniem. Wkońcu policja zaczela śledzić oliwie która doprowadziła ich do starych magazynów na końcu miasta. Oliwie aresztowano i zamknięto a Patrycję znaleziono gdzieś w piwnicy. Jeszcze czeka nas rozprawa sądowa ale narazie najważniejsza jest Patrycja i jej zdrowie. Musi odpocząć. Jest cała pobita i w siniakach, ma wiele ran od jakiegoś noża czy czegoś. Co oni jej tam robili. Nie chce żeby cierpiała w szpitalu, bo wiem że ich nie lubi, dlatego poprosiłem lekarza o opiekę domową. Mam nadzieje że Patrycja mnie zrozumie i wybaczy a przede wszystkim wróci do zdrowia. Narazie zostanę z nią i posiedzę z nią tydzień w domu, dotrzymam jej towarzystwa i zaopiekuje się nią. Położyłem się obok niej i zasnąłem. Wierzę, że będzie dobrze.
* Oczami Patrycji *
Gdy się obudziłam było już jasno a ja leżałam u siebie w pokoju. Obok mnie zastałam śpiącego jeszcze Dawida. Nadal wszystko mnie bolało i nic nie pamiętałam. Postanowiłam obudzić w takim razie Dawida, może mi cos przypomni. Pocałowałam go delikatnie w usta żeby się obudził. Niewiele to pomogło więc zaczęłam go łaskotać. Na niego tez ta metoda jak widzę działała.
- hej słonko, jak się czujesz? -zapytał z troską w głosie, przytulił mnie i dał mi buziaka w policzek.
- trochę lepiej ale nic nie pamietam. Co się stało? -w tym momencie Dawid zaczął mi opowiadać całą historie. Na sam koniec przepraszał i prosił zebym nie była zła. Zachował się podle wobec tej Oliwii ale był jeszcze wtedy młody, ona zbyt to chyba rozpamiętuje. Jest jakas psychiczna. Nie powinna obwiniać i mścić się na mnie za swoją przeszłość. Nie mogę być zła na Dawida ponieważ poniekąd uratował mi życie, ale mam nadzieje że nie zachowa się wobec mnie tak jak wobec Oliwii. Jednak teraz wiem że ona może być zdolna do wszystkiego. Dobrze że ją zamknęli. Teraz najgorsza będzie rozprawa sądowa.
- to nie twoja wina. Dziękuje że zadzwoniłeś po policję. -powiedziałam tylko do Dawida i wtlulilam się mocno w jego ciepłe ciało.
---------------------------------------------
Od Autora: Przepraszam was, byłam na wyjeździe ale w drodze powrotnej jakoś w samochodzie napisałam. trochę wyjaśniłam w tym rozdziale pare spraw i mam nadzieję że jakoś da się to przeczytać i nie jest aż tak źle :D
komentujesz = motywujesz
wtorek, 10 lutego 2015
Rozdział 27.
Po godzinie otrzymałam od Dawida filmik z reakcją ich rodziców. Oczywiście mnie też nie ominęło mnóstwo pytań ze strony rodziców. Wytłumaczyłam im wszystko po kolei a oni nie mieli wyjścia i musieli to zaakceptować. Następnego dnia gdy przyszliśmy do szkoły Dawid przywitał się ze mną całusem przez co od razu nasi przyjaciele wpadli że jesteśmy razem. Ciekawa jestem dlaczego nie byli wcale zdziwieni. Na szczęście im to nie przeszkadzało.
Dużo się działo i chyba nie wspomniałam że kilka dni temu wyszła pierwsza płyta Dawida. Oczywiście my dostaliśmy już w dniu premiery krążek do ręki. Płyta genialna a ja jak zawsze byłam chyba jeszcze bardziej podjarana niż Dawid. Jestem z niego mega dumna ale zaczynam się trochę obawiać. Płyta wiąże się z trasą koncertową a gdy miał już kilka koncertów po "Biegnijmy" to już mi go strasznie brakowało. Teraz ma wyznaczone terminy na podpisywania i Igor daje nam znać o koncertach. Dopiero wiadomo o kilku a ma być ich około 150. Nie wiem jak ja to przeżyję. I nie wiem jak Dawid poradzi sobie z koncertami i szkołą na raz.Ale jakoś się ułoży.
Jestem z Dawidem już kilka dni Wszyscy w klasie wiedzą o naszym związku. Narazie Oliwia mnie bacznie obserwuje i wyczuwam, że mocno mnie nie lubi. Trudno. Jej problem, ja jej nic przecież nie zrobiłam. Zresztą co mnie to obchodzi.
Dzisiaj po szkole idę do Dawida robić pracę na biologię. Wyszliśmy więc ze szkoły razem trzymając się za ręce jak te wszystkie "słodkie pary" i udaliśmy się w stronę ciepłego domu Dawida. Gdy doszliśmy to pierwsze co zrobiłam, to rzuciłam się n łóżko w jego pokoju. Liczyłam że Dawid przyjdzie tu do mnie ale niestety usłyszałam tylko jak krzyczy z dołu czego bym się napiła. Powiedziałam żeby zrobił mi herbatę i wróciłam do leżenia. Dawida dość długo nie było więc musiałam czymś się. Zająć na stoliku przy łóżku leżał jakiś zeszyt więc wzięłam go bez zastanowienia. Były tam jakes niedokończone kawałki utworów, chyba już szykuje się na nową płytę albo złapała go wena twórcza. Dopiero wydał pierwszą i nowej szybko nie będzie więc raczej ta druga opcja wydaje się bardziej prawdopodobna. Do jednego kawałka były też nuty więc wzięłam gitarę spod okna i zaczęłam coś grać i śpiewać.
Sam już nie wiem, czemu chowasz się,
Każdy uśmiech zdradza, twoją grę.
Uwierz wiem doskonale, czym zaskoczyć,
Zrobię tak jak chcesz.
Swoją drogą będę szedł,
kiedyś znowu spotkasz mnie
Może być za późno, na ten lot
Teraz powiedz czego chcesz.
Odłożyłam na chwile gitarę i usłyszałam że ktoś klaszcze. W drzwiach stał oparty o framugę Dawid i przyglądał mi się pilnie z uśmiechem na twarzy.
- A ty co się tak cieszysz? Chodź tu lepiej bo umieram z nudów. -chłopak podszedł do mnie i położył się na łóżku obejmując mnie ręka w pasie.
- Wiesz że ślicznie śpiewasz co nie?
- nie nie wiem. Nic w tym wyjątkowego.
- co ty gadasz, jutro dzwonię do Igora i załatwiam ci jakis kontrakt.
- co?! Ty sobie chyba jaja ze mnie robisz. Dawid, ja się boję sławy, show biznesu, opinii i krytyki ludzi. Nie jestem na to taka odporna jak ty i już po chwili hejterzy ściągną mnie na ziemie. To nie dla mnie.
- Pati, ludźmi się nie warto przejmować bo oni sami lepsi nie są. Siedzą przed komputerem i piszą co pomyślą. Poza tym ciebie nie będzie nawet za co zhejtowac bo jestes idealna. I moja. -dodał poczym podniósł się i mocno przytulił od tylu dając buziaka w policzek.
Chwilę pospiewaliśmy, pośmialiśmy, zrobiliśmy prace na biologię, i zanim się obejrzałam było późno i musiałam wracać.
- Dawid, ja muszę iść. Widzimy się jutro w szkole.
- no dobra... -powiedział nie chętnie przyglądając się jak zakładam buty. Podniosłam się wkoncu i pocałowałam chłopaka w usta. Miałam już wychodzić kiedy Dawid mnie złapał i przyciągnął znowu do sobie pogłębiając pocałunek.
- do zobaczenia jutro kochanie. -powodzial a ja tylko odwzajemnil uśmiech i ruszyłam w stronę drzwi.
- do jutra! -krzyknęłam tylko wychadząc i ruszyłam w stronę domu. Było już lekko ciemno ale bez przesady. Daleko też nie miałam. Idąc uliczką usłyszałam tylko wielki huk i ogromny ból a dalej była już tylko ciemność.
Dzisiaj po szkole idę do Dawida robić pracę na biologię. Wyszliśmy więc ze szkoły razem trzymając się za ręce jak te wszystkie "słodkie pary" i udaliśmy się w stronę ciepłego domu Dawida. Gdy doszliśmy to pierwsze co zrobiłam, to rzuciłam się n łóżko w jego pokoju. Liczyłam że Dawid przyjdzie tu do mnie ale niestety usłyszałam tylko jak krzyczy z dołu czego bym się napiła. Powiedziałam żeby zrobił mi herbatę i wróciłam do leżenia. Dawida dość długo nie było więc musiałam czymś się. Zająć na stoliku przy łóżku leżał jakiś zeszyt więc wzięłam go bez zastanowienia. Były tam jakes niedokończone kawałki utworów, chyba już szykuje się na nową płytę albo złapała go wena twórcza. Dopiero wydał pierwszą i nowej szybko nie będzie więc raczej ta druga opcja wydaje się bardziej prawdopodobna. Do jednego kawałka były też nuty więc wzięłam gitarę spod okna i zaczęłam coś grać i śpiewać.
Sam już nie wiem, czemu chowasz się,
Każdy uśmiech zdradza, twoją grę.
Uwierz wiem doskonale, czym zaskoczyć,
Zrobię tak jak chcesz.
Swoją drogą będę szedł,
kiedyś znowu spotkasz mnie
Może być za późno, na ten lot
Teraz powiedz czego chcesz.
Odłożyłam na chwile gitarę i usłyszałam że ktoś klaszcze. W drzwiach stał oparty o framugę Dawid i przyglądał mi się pilnie z uśmiechem na twarzy.
- A ty co się tak cieszysz? Chodź tu lepiej bo umieram z nudów. -chłopak podszedł do mnie i położył się na łóżku obejmując mnie ręka w pasie.
- Wiesz że ślicznie śpiewasz co nie?
- nie nie wiem. Nic w tym wyjątkowego.
- co ty gadasz, jutro dzwonię do Igora i załatwiam ci jakis kontrakt.
- co?! Ty sobie chyba jaja ze mnie robisz. Dawid, ja się boję sławy, show biznesu, opinii i krytyki ludzi. Nie jestem na to taka odporna jak ty i już po chwili hejterzy ściągną mnie na ziemie. To nie dla mnie.
- Pati, ludźmi się nie warto przejmować bo oni sami lepsi nie są. Siedzą przed komputerem i piszą co pomyślą. Poza tym ciebie nie będzie nawet za co zhejtowac bo jestes idealna. I moja. -dodał poczym podniósł się i mocno przytulił od tylu dając buziaka w policzek.
Chwilę pospiewaliśmy, pośmialiśmy, zrobiliśmy prace na biologię, i zanim się obejrzałam było późno i musiałam wracać.
- Dawid, ja muszę iść. Widzimy się jutro w szkole.
- no dobra... -powiedział nie chętnie przyglądając się jak zakładam buty. Podniosłam się wkoncu i pocałowałam chłopaka w usta. Miałam już wychodzić kiedy Dawid mnie złapał i przyciągnął znowu do sobie pogłębiając pocałunek.
- do zobaczenia jutro kochanie. -powodzial a ja tylko odwzajemnil uśmiech i ruszyłam w stronę drzwi.
- do jutra! -krzyknęłam tylko wychadząc i ruszyłam w stronę domu. Było już lekko ciemno ale bez przesady. Daleko też nie miałam. Idąc uliczką usłyszałam tylko wielki huk i ogromny ból a dalej była już tylko ciemność.
piątek, 30 stycznia 2015
Rozdział 26.
Gdy się obudziłam i ledwo podniosłam z łóżka zobaczyłam że Dawid leży obok nnie. Nie mogę uwierzyć w to, że jesteśmy razem. Do teraz się zastanawiam jak wyszło ze mnie tyle odwagi żeby przyznać się przed nim, że go kocham. Do tej pory jedynie miałam na to nadzieję gdzieś na dnie serca. Jest to najlepszy prezent urodzinowy jaki kiedykolwiek dostałam i jest owiele cenniejszy niż rzeczy materialne. Teraz tylko będzie trzeba o tym powiedzieć przyjaciołom i cieszyć się życiem póki jest tak wspaniałe jak teraz. Właśnie, moi przyjaciele. Zostali chyba u mnie na noc więc przydałoby się żebym zeszła chociaż zobaczyć jak żyją.
Musiałam przerwać moje przyglądanie się śpiącemu Dawidowi, co zawsze lubiłam robić, i zejść na dół. Pocałowałam chłopaka licząc na to że śpi, i wstając poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę i ściąga znowu na łóżko.
- a ty gdzie? -zapytał ze śmiechem Dawid przytrzymując mnie żebym nie wstała.
- a ty nie śpisz? Na dół chciałam zejść.
- no poleż jeszcze chwile księżniczko to zejdę z tobą. -wymamrotał Dawid obejmując mnie ramieniem i wtulając głowę w moje ciało.
Zgodziłam się jeszcze chwile zostać, w sumie nie miałam nawet jak teraz wstać, ale po 15 minutach ściągałam już Dawida z łóżka na siłę.
- no wstawaj nooo... Chodź zobaczyć co z resztą. -szturchałam co chwile Dawida w bok licząc na to, że za którymś razem wstanie.
- nie chce mi się nooo.. -odpowiadał mi co chwile Dawid śmiejąc się i przedrzeźniając mnie. Wkońcu nie wytrzymał i zaczęła się wojna na łaskotanie. Dobrze wiedział co zrobić żebym śmiała się jak głupia.
Gdy minęła jakaś godzina wkońcu zmusiłam go żeby wstał i zszedł ze mną do znajomych. Ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu nikt nie leżał na podłodzez. Wręcz na odwrót, wszyscy żywi choć z kacem gadali, sprzątali w salonie a dziewczyny robiły śniadanie. Było to dla nas zaskoczenie bo na ostatniej imprezie tak się nie skończyło. Ale w sumie chciałabym codziennie po zejściu na dół spotykać moich kochanych, roześmianych przyjaciół.
- Ooo, wstali zakochańce. -zaśmiał się daniel na co skarciłam go wzrokiem licząc na to, że o niczym nie wie i próbuje mi dogryźć.
- dobra, dobra idźcie lepiej do kuchni na żarcie. -nie odpowiadając mu poszliśmy posłusznie i usiedliśmy przy stole aż dziewczyny przestaną się śmiać i zwrócą na nas uwagę. Po chwili przestały i podały nam śniadanie. Zjedliśmy płatki z mlekiem i dokończyliśmy sprzątać dom. Po jakiś dwóch godzinach wszystko lśniło a nasi przyjaciele zbierali sie juz do domu. Gdy byli już ubrani żegnali się ze mną i Dawidem pokolei wychodząc z domu. Ostatnia wyszła Magda która przytuliła mnie na pożegnanie i szpnela do ucha
- jak byś chciała o czymś pogadać, o czymś co się zmieniło wczoraj to daj znać.-poczym puściła mi oczko i wyszła. Coś mi się wydaje że się domyśliła. Może powinnam powiedzieć chociaż jej. Pogadamy z nimi może jutro, raczej nie będą mieli nic przeciwko naszemu związku.
- ej, co jest? -zapytał Dawid obejmując mnie od tyłu w pasie i całując w policzek.
- chyba Madzia już wie, trzeba z nimi jutro pogadać.
- domyśliła się? Myślałem że jest głupsza. -zaśmiał się Dawid.
- haha niestety to nie karla.
Całe niedzielne popołudnie spędziliśmy z Dawidem oglądając jakieś filmy i gadając o wszystkim. Przez chwile się obawiałam, że jak będziemy razem to zacznie się robić czasem nie zręcznie i dziwnie a tu jednak jest jeszcze lepiej niż było. Może dlatego że nie musimy się powstrzymywać i niczego ukrywać? Nie wiem ale jest idealnie.
- Patrycja! Wróciliśmy! - usłyszałam głos mamy zbliżającej się do mojego pokoju poczym momentalnie podniosłam się z Dawida. Po mojej przygodzie z Konradem nie chce, aby mama wiedziała że znowu mam chłopaka i niepotrzebnie się o mnie martwiła.
- cześć. -powiedziałam do mamy stojącej w drzwiach.
- Oo.. Dzieńdobry Dawid. A gdzie reszta waszych znajomych.-zwrocila się do Dawida olewając moje przywitanie.
- Dzieńdobry pani. Reszta już poszła do domu.-odpowiedział jej z uśmiechem.
- a co z tobą? Nie martwią się rodzice?
- nie, raczej nie. Chciałem jeszcze chwile posiedzieć z Pati i niedługo też się zbieram.
- no dobrze, to ja wam nie przeszkadzam już. - odpowiedziała i wyszła z pokoju.
- a może powiedzieć jakoś twojej mamie? -zawrócił się już do mnie Dawid.
- no nie wiem... Myślisz że to dobry pomysł?
- jak jeszcze dziś powiesz o nas swoim rodzicom, to ja powiem swoim.
- no okej... Ale nagrywasz ich reakcje. -zasmialam się.
- haha niech ci będzie. A teraz lecę. Pójdziesz mnie na dół odprowadzić?
- pewnie, chodź. - Dawid złapał mnie na rękę i pociągnął żebym wstała. Zeszliśmy na dół i Dawid zaczął się ubierać. Gdy był juz gotowy zbliżył się do mnie i namiętnie pocałował. Co za kretyn, dobrze wiedział że patrzy na nas ciągle moja mama. Uśmiechnął się zadziornie a ja skarciłam go wzrokiem.
- do jutra kochanie! Dowodzenia pani! -krzyknął i wyszedl. Czyli czekam na filmik od niego.
-----------------------------
Od autora: taki trochę krotki i nieciekawy ale wbrew pozorom długo go pisałam.
I dziękuje bardzo za ponad 2000 wyświetleń!
Komentujesz= MOTYWUJESZ.
- Ooo, wstali zakochańce. -zaśmiał się daniel na co skarciłam go wzrokiem licząc na to, że o niczym nie wie i próbuje mi dogryźć.
- dobra, dobra idźcie lepiej do kuchni na żarcie. -nie odpowiadając mu poszliśmy posłusznie i usiedliśmy przy stole aż dziewczyny przestaną się śmiać i zwrócą na nas uwagę. Po chwili przestały i podały nam śniadanie. Zjedliśmy płatki z mlekiem i dokończyliśmy sprzątać dom. Po jakiś dwóch godzinach wszystko lśniło a nasi przyjaciele zbierali sie juz do domu. Gdy byli już ubrani żegnali się ze mną i Dawidem pokolei wychodząc z domu. Ostatnia wyszła Magda która przytuliła mnie na pożegnanie i szpnela do ucha
- jak byś chciała o czymś pogadać, o czymś co się zmieniło wczoraj to daj znać.-poczym puściła mi oczko i wyszła. Coś mi się wydaje że się domyśliła. Może powinnam powiedzieć chociaż jej. Pogadamy z nimi może jutro, raczej nie będą mieli nic przeciwko naszemu związku.
- ej, co jest? -zapytał Dawid obejmując mnie od tyłu w pasie i całując w policzek.
- chyba Madzia już wie, trzeba z nimi jutro pogadać.
- domyśliła się? Myślałem że jest głupsza. -zaśmiał się Dawid.
- haha niestety to nie karla.
Całe niedzielne popołudnie spędziliśmy z Dawidem oglądając jakieś filmy i gadając o wszystkim. Przez chwile się obawiałam, że jak będziemy razem to zacznie się robić czasem nie zręcznie i dziwnie a tu jednak jest jeszcze lepiej niż było. Może dlatego że nie musimy się powstrzymywać i niczego ukrywać? Nie wiem ale jest idealnie.
- Patrycja! Wróciliśmy! - usłyszałam głos mamy zbliżającej się do mojego pokoju poczym momentalnie podniosłam się z Dawida. Po mojej przygodzie z Konradem nie chce, aby mama wiedziała że znowu mam chłopaka i niepotrzebnie się o mnie martwiła.
- cześć. -powiedziałam do mamy stojącej w drzwiach.
- Oo.. Dzieńdobry Dawid. A gdzie reszta waszych znajomych.-zwrocila się do Dawida olewając moje przywitanie.
- Dzieńdobry pani. Reszta już poszła do domu.-odpowiedział jej z uśmiechem.
- a co z tobą? Nie martwią się rodzice?
- nie, raczej nie. Chciałem jeszcze chwile posiedzieć z Pati i niedługo też się zbieram.
- no dobrze, to ja wam nie przeszkadzam już. - odpowiedziała i wyszła z pokoju.
- a może powiedzieć jakoś twojej mamie? -zawrócił się już do mnie Dawid.
- no nie wiem... Myślisz że to dobry pomysł?
- jak jeszcze dziś powiesz o nas swoim rodzicom, to ja powiem swoim.
- no okej... Ale nagrywasz ich reakcje. -zasmialam się.
- haha niech ci będzie. A teraz lecę. Pójdziesz mnie na dół odprowadzić?
- pewnie, chodź. - Dawid złapał mnie na rękę i pociągnął żebym wstała. Zeszliśmy na dół i Dawid zaczął się ubierać. Gdy był juz gotowy zbliżył się do mnie i namiętnie pocałował. Co za kretyn, dobrze wiedział że patrzy na nas ciągle moja mama. Uśmiechnął się zadziornie a ja skarciłam go wzrokiem.
- do jutra kochanie! Dowodzenia pani! -krzyknął i wyszedl. Czyli czekam na filmik od niego.
-----------------------------
Od autora: taki trochę krotki i nieciekawy ale wbrew pozorom długo go pisałam.
I dziękuje bardzo za ponad 2000 wyświetleń!
Komentujesz= MOTYWUJESZ.
środa, 21 stycznia 2015
Rozdział 25.
Gdy rano sie obudziłam spojrzałam na wyświetlacz telefonu. 25 listopada 2013 rok, godzina 10:15. Była to sobota od razu się uśmiechnęłam sama do siebie. To juz dziś. Juz dziś zostanę 17 latką. Z jednej strony fajnie, jestem coraz bliżej osiemnastki, a z drugiej nie chcę miec osiemnaście lat dlatego im bliżej tego dnia, tym gorzej. A niestety w każde urodziny przypominam sobie ile mam lat, jednak cieszę się narazie tym dniem i nie patrzę w przyszłość. Muszę na chwilę obecną przygotować zajebistą imprezę. Porozdawalam wszystkim moim znajomym zaproszenia i napisałam że mogą wziąć ze sobą jedną osobę towarzyszącą dzięki czemu zbierze się więcej osób. Postanowiłam zrobić domówkę a do jakieś wynajętej restauracji dopiero za rok. Kurczę, dlaczego ciagle myśle o przyszłości? To chyba nie za dobrze... Mniejsza z tym. Wstałam i poszłam na dół przywitać sie z rodzicami. Weszłam do kuchni i usłyszałam głośne "STO LAT!". Rodzice wraz z Adrianem stali przede mną z tortem w ręku. Za to ich kochałam. Wiedzieli zawsze co powoduje uśmiech na mojej twarzy. Podziękowałam im i przytuliłam każdego z nich. Po chwili Adrian odszedł na moment i szybko wrócił z dużą paczką w rękach.
- to najlepszego siostra! -powidzial i wręczył mi pudło. Spokrzalam na niego i niepewnie otworzyłam pudełko, a wtedy ujrzałam małego szczeniaka mopsa.
- jejku! Dziękuje wam! Kocham was! -powiedzialam z niedowierzaniem. Od małego kochałam zwierzęta i chciałam miec pieska. To było zawsze jedno z moich marzen ale nigdy nie mogłam miec zwierzaka bo szkoła, obowiązki, spacery itp.
- tylko opiekuj się nim dobrze.
- obiecuje mamo! -powiedziałam i wzięłam pieska na rękę. Muszę wymyślić jakieś imię. Hmm.. Pomyśle nad tym jeszcze z dziewczynami. One może mi cos doradzą.
Weszłam w głąb kuchni i zjedliśmy po kawałku tortu. Świetne śniadanie, nie powiem. Potem mama zaczęła sprzątać i przygotowywać imprezę a ja jej pomagałam. Co chwile pytałam co mam zrobić i w czym pomóc bo ona zawsze wiedziała lepiej. Ale zanim się obejrzałam zrobiła się już godzina 15. Za godzinę przychodzą goście. Musiałam się ogarnąć trochę i wyszykować. Przecież w dresach im się nie pokażę. Wzięłam szybki prysznic i umyłam włosy. Potem musiałam zrobić tylko mocniejszy makijaż, przebrać się w moją krótką, czarno białą sukienkę i podkręcić włosy. Gdy byłam gotowa włożyłam szpilki i zeszłam a dół. Chyba nie wyglądam najgorzej bo rodzice lekko zaniemówili.
- słonko, jak ty nam szybko rośniesz. -powiedział tata i mnie przytulił.
- to przez wysokie buty tato.
- wiesz że nie o to mi chodzi. -zaśmiał się i puścił mnie. Mama jeszcze tylko skomentowała mój wygląd, dała buziaka w policzek i wyszła z tatą z domu, żeby nie przeszkadzać w imprezie. Adrian w sumie nawet nie wiem czy zostaje czy idzie do jakieś dziewczyny albo kolegi jakiegoś.. Nie wiem ale nawet jak zostanie to spoko. Pomimo że jesteśmy rodzeństwem uważam że jest bardzo spoko osobą, lubimy się, nie nagadujemy na siebie i raczej lubimy spędzać spędzać razem czas. Nie zna on niestety moich znajomych więc nie wiem czy zostanie ale niech już sobie robi co chce.
Usiadłam na chwile na kanapie i spojrzałam na telefon leżący obok. Była już 16 więc długo nie posiedziałam bo akurat zadzwonił dzwonek do drzwi. Wstałam i otworzyłam drzwi a zanim zdazylam coś powiedzieć usłyszałam jak grupka ludzi przekrzykuje się nawzajem życzeniami i rzuca mi sie na szyje. Był do Daniel, wrzosek, Michniewicz, Sara, Grzesiu, Niklas, Karla, Głuszko i kilka osób które przyszły z nimi jako towarzysze. Były to raczej osoby które znałam ze szkoły więc jest okej. Przywitałam się ze wszystkimi, podziękowałam za życzenia i otworzyłam prezentu od nich. Mogli juz się rozgościć a ja czekam dalej na kolejne osoby. Najbardziej brakowało mi chyba Dawida i zrobiło mi się trochę przykro że nie ma go ze znajomymi i jeszcze tutaj nie przyszedł. W ten sposób zbierało się coraz więcej osób i przyszła rownież dziewczyna, którą poznałam w nowej klasie. Polubiliśmy się wiec oczywiście została zaproszona ale nie znała ona moich problemów tak dokładnie jak moi przyjaciele co zauważyłam jak przyszła i jako osobę towarzyszącą wzięła ze sobą Oliwię. Od razu zrobiło mi się słabiej ale jakoś przeżyje. Wpuściłam je do środka i już miałam zamykać drzwi kiedy usłyszałam że ktos biegnie i poznałam ten kochany głos. O czym ja w ogóle myślę, odbiło mi chyba na punkcie Dawida. Ale co ja poradzę, póki nikt o tym nie wie jest dobrze.
- zaczekaj kochana! Mnie nie wpuścisz do domu? -powiedział wpadając do domu ze śmiechem.
- szybko na górę chodź! Muszę ci złożyć życzenia.
- a nie mozesz tutaj?
- nie. -odpowiedział tylko i zanim się zapytałam o co mu chodzi zdążył mnie już pociągnąć szybko za rękę do pokoju. Zamknął drzwi za nami i głęboko odetchnął. Chyba się trochę zmęczył tym bieganiem. Stanął na przeciwko mnie i złapał za ręce.
- więc tak. Wiesz dobrze że nie umiem składać za bardzo życzeń ale postaram się. Chciałbym ci życzyć wszystkiego najlepszego, spełnienia wszystkich marzeń, dużo uśmiechu bo jesteś śliczna jak się uśmiechasz, żebyś miała zawsze wspaniałych ludzi dookoła siebie, żeby nigdy nikt cię nie skrzywdził, bo inaczej ma u mnie przechlapane, żeby twoje oczy juz zawsze miały w sobie ten ciepły blask i żebyś zawsze była szczęśliwa z kimś, kto będzie cię kochał tak mocno jak ja. - gdy to powiedział mnie aż zamurowało a Dawid namiętnie mnie pocałował. Odwzajemniłam długi pocałunek i gdy tylko lekko oderwałam od niego usta wyszeptalam
- też cię kocham, najbardziej na świecie. - wkońcu musiałam mu to powiedzieć i nie mogłam ukrywać tego dłużej. Chłopak uśmiechnal się i jeszcze raz delikatnie pocałował. Po chwili wyjął z kieszeni niewielkie pudełeczko i otworzył. Naszczęście nie był to pierścionek zaręczynowy tylko piękny naszyjnik w kształcie serduszka, z prawdziwymi diamencikami i srebrną literką D w środku. Aż Zaniemówiłam, musiał kosztować nie mało. Dałam radę tylko podziękować i rzucić mu się na szyję. Jednak Dawid po chwili odsunął się i zapiął mi z tylu naszyjnik na szyi. Stanął przede mną i spojrzał głęboko w oczy.
- zostaniesz moją dziewczyną? -wypowiedział słowa, na które czekałam jedynie gdzieś w głębi serca. Polowałam tylko głową a łza spłynęła mi po policzku. Naszczęście to ze szczęścia. Dawid przetarł ją ręką i mocno przytulił.
- kocham cię skarbie. Wszystkiego najlepszego. -powiedział mi tylko na ucho ale przerwał nam dźwięk otwieranych drzwi. Zawsze ktos musi przerwać takie momenty. A gdy się odwróciliśmy i ujrzeliśmy w drzwiach Oliwię patrzącą na nas dziwnym wzrokiem to już w ogóle się zdenerwowałam.
- chodźcie na tort. -powieziala krótko i wyszła.
- co ona tutaj robi?
- Angela przyprowadziła ją jakoś towarzysza.- westchnęłam.
- nie przejmuj się nią w ogóle, olej ją i chodź na tort. -powieział obejmując mnie ciagle w pasie, lekko pocałował w usta i pociągnął za rękę na dół.
Impreza się nieźle rozkręciła. Po zjedzeniu tortu naszczęście i ku mojemu zaskoczeniu Oliwia wyszła i powiedziała jedynie że ją głowa boli. Przeprosiła że nie może zostać i poszła a ja w głębi duszy aż się ucieszyłam. Była ona miła, ale tak strasznie było po niej widać tą nieszczerość, to jaka jest fałszywa. Wolałam się od niej trzymać jednak dalej i cieszylam się, że nie odwali nic na imrezie którą spędzę miło z przyjaciółmi i wspaniałym chłopakiem. Tak dumnie to brzmi. Teraz już nic nie zepsuje tej domówki. Zamknęłam za nią drzwi na klucz i poszłam się bawić w najlepsze. Pół imprezy przetańczyłam z przyjaciółmi i znajomymi a drugie pół z Dawidem. Aloha team nie wiedział jeszcze że jesteśmy razem dlatego postanowiliśmy im powiedzieć kiedy indziej. Jedynie dziewczyny się chyba domyślały bo patrzyły na nas co jakis czas. Ale były już i tak lekko wypite więc jest szansa że nie będą nic pamietać.
Cały Aloha team nocował tutaj a dalsi znajomi zmyli się do 22. Za to my balowalowaliśmy do 6 nad ranem. Dopiero wtedy jakoś wszyscy usnęli w rożnych pomieszczeniach tego domu, a ja z Dawidem położyliśmy się oczywiście razem u mnie w pokoju. Przytolona do niego mogłabym zasypiać codziennie. Kocham go i wiem, że on kocha mnie. Mam nadzieję, że już zawsze będę mogła czuć jego ciepło, i że zawsze będzie tak wspaniale jak teraz. W tym momencie mogę wymazać z pamięci całą przeszłość, zapomnieć o starych fałszywych osobach, i zacząć żyć nowym, prawdziwym życiem.
------------------------------
Od Autora: przepraszam że rzadko rozdziały ale poprostu ledwo daje sobie radę i mam zarąbanie głowy więc nie wiem kiedy będą się pojawiać rozdziały, ale przede wszystkim KOMENTUJCIE bo to strasznie motywuje, a tej motywacji mi brakuje.
- jejku! Dziękuje wam! Kocham was! -powiedzialam z niedowierzaniem. Od małego kochałam zwierzęta i chciałam miec pieska. To było zawsze jedno z moich marzen ale nigdy nie mogłam miec zwierzaka bo szkoła, obowiązki, spacery itp.
- tylko opiekuj się nim dobrze.
- obiecuje mamo! -powiedziałam i wzięłam pieska na rękę. Muszę wymyślić jakieś imię. Hmm.. Pomyśle nad tym jeszcze z dziewczynami. One może mi cos doradzą.
Weszłam w głąb kuchni i zjedliśmy po kawałku tortu. Świetne śniadanie, nie powiem. Potem mama zaczęła sprzątać i przygotowywać imprezę a ja jej pomagałam. Co chwile pytałam co mam zrobić i w czym pomóc bo ona zawsze wiedziała lepiej. Ale zanim się obejrzałam zrobiła się już godzina 15. Za godzinę przychodzą goście. Musiałam się ogarnąć trochę i wyszykować. Przecież w dresach im się nie pokażę. Wzięłam szybki prysznic i umyłam włosy. Potem musiałam zrobić tylko mocniejszy makijaż, przebrać się w moją krótką, czarno białą sukienkę i podkręcić włosy. Gdy byłam gotowa włożyłam szpilki i zeszłam a dół. Chyba nie wyglądam najgorzej bo rodzice lekko zaniemówili.
- słonko, jak ty nam szybko rośniesz. -powiedział tata i mnie przytulił.
- to przez wysokie buty tato.
- wiesz że nie o to mi chodzi. -zaśmiał się i puścił mnie. Mama jeszcze tylko skomentowała mój wygląd, dała buziaka w policzek i wyszła z tatą z domu, żeby nie przeszkadzać w imprezie. Adrian w sumie nawet nie wiem czy zostaje czy idzie do jakieś dziewczyny albo kolegi jakiegoś.. Nie wiem ale nawet jak zostanie to spoko. Pomimo że jesteśmy rodzeństwem uważam że jest bardzo spoko osobą, lubimy się, nie nagadujemy na siebie i raczej lubimy spędzać spędzać razem czas. Nie zna on niestety moich znajomych więc nie wiem czy zostanie ale niech już sobie robi co chce.
Usiadłam na chwile na kanapie i spojrzałam na telefon leżący obok. Była już 16 więc długo nie posiedziałam bo akurat zadzwonił dzwonek do drzwi. Wstałam i otworzyłam drzwi a zanim zdazylam coś powiedzieć usłyszałam jak grupka ludzi przekrzykuje się nawzajem życzeniami i rzuca mi sie na szyje. Był do Daniel, wrzosek, Michniewicz, Sara, Grzesiu, Niklas, Karla, Głuszko i kilka osób które przyszły z nimi jako towarzysze. Były to raczej osoby które znałam ze szkoły więc jest okej. Przywitałam się ze wszystkimi, podziękowałam za życzenia i otworzyłam prezentu od nich. Mogli juz się rozgościć a ja czekam dalej na kolejne osoby. Najbardziej brakowało mi chyba Dawida i zrobiło mi się trochę przykro że nie ma go ze znajomymi i jeszcze tutaj nie przyszedł. W ten sposób zbierało się coraz więcej osób i przyszła rownież dziewczyna, którą poznałam w nowej klasie. Polubiliśmy się wiec oczywiście została zaproszona ale nie znała ona moich problemów tak dokładnie jak moi przyjaciele co zauważyłam jak przyszła i jako osobę towarzyszącą wzięła ze sobą Oliwię. Od razu zrobiło mi się słabiej ale jakoś przeżyje. Wpuściłam je do środka i już miałam zamykać drzwi kiedy usłyszałam że ktos biegnie i poznałam ten kochany głos. O czym ja w ogóle myślę, odbiło mi chyba na punkcie Dawida. Ale co ja poradzę, póki nikt o tym nie wie jest dobrze.
- zaczekaj kochana! Mnie nie wpuścisz do domu? -powiedział wpadając do domu ze śmiechem.
- szybko na górę chodź! Muszę ci złożyć życzenia.
- a nie mozesz tutaj?
- nie. -odpowiedział tylko i zanim się zapytałam o co mu chodzi zdążył mnie już pociągnąć szybko za rękę do pokoju. Zamknął drzwi za nami i głęboko odetchnął. Chyba się trochę zmęczył tym bieganiem. Stanął na przeciwko mnie i złapał za ręce.
- więc tak. Wiesz dobrze że nie umiem składać za bardzo życzeń ale postaram się. Chciałbym ci życzyć wszystkiego najlepszego, spełnienia wszystkich marzeń, dużo uśmiechu bo jesteś śliczna jak się uśmiechasz, żebyś miała zawsze wspaniałych ludzi dookoła siebie, żeby nigdy nikt cię nie skrzywdził, bo inaczej ma u mnie przechlapane, żeby twoje oczy juz zawsze miały w sobie ten ciepły blask i żebyś zawsze była szczęśliwa z kimś, kto będzie cię kochał tak mocno jak ja. - gdy to powiedział mnie aż zamurowało a Dawid namiętnie mnie pocałował. Odwzajemniłam długi pocałunek i gdy tylko lekko oderwałam od niego usta wyszeptalam
- też cię kocham, najbardziej na świecie. - wkońcu musiałam mu to powiedzieć i nie mogłam ukrywać tego dłużej. Chłopak uśmiechnal się i jeszcze raz delikatnie pocałował. Po chwili wyjął z kieszeni niewielkie pudełeczko i otworzył. Naszczęście nie był to pierścionek zaręczynowy tylko piękny naszyjnik w kształcie serduszka, z prawdziwymi diamencikami i srebrną literką D w środku. Aż Zaniemówiłam, musiał kosztować nie mało. Dałam radę tylko podziękować i rzucić mu się na szyję. Jednak Dawid po chwili odsunął się i zapiął mi z tylu naszyjnik na szyi. Stanął przede mną i spojrzał głęboko w oczy.
- zostaniesz moją dziewczyną? -wypowiedział słowa, na które czekałam jedynie gdzieś w głębi serca. Polowałam tylko głową a łza spłynęła mi po policzku. Naszczęście to ze szczęścia. Dawid przetarł ją ręką i mocno przytulił.
- kocham cię skarbie. Wszystkiego najlepszego. -powiedział mi tylko na ucho ale przerwał nam dźwięk otwieranych drzwi. Zawsze ktos musi przerwać takie momenty. A gdy się odwróciliśmy i ujrzeliśmy w drzwiach Oliwię patrzącą na nas dziwnym wzrokiem to już w ogóle się zdenerwowałam.
- chodźcie na tort. -powieziala krótko i wyszła.
- co ona tutaj robi?
- Angela przyprowadziła ją jakoś towarzysza.- westchnęłam.
- nie przejmuj się nią w ogóle, olej ją i chodź na tort. -powieział obejmując mnie ciagle w pasie, lekko pocałował w usta i pociągnął za rękę na dół.
Impreza się nieźle rozkręciła. Po zjedzeniu tortu naszczęście i ku mojemu zaskoczeniu Oliwia wyszła i powiedziała jedynie że ją głowa boli. Przeprosiła że nie może zostać i poszła a ja w głębi duszy aż się ucieszyłam. Była ona miła, ale tak strasznie było po niej widać tą nieszczerość, to jaka jest fałszywa. Wolałam się od niej trzymać jednak dalej i cieszylam się, że nie odwali nic na imrezie którą spędzę miło z przyjaciółmi i wspaniałym chłopakiem. Tak dumnie to brzmi. Teraz już nic nie zepsuje tej domówki. Zamknęłam za nią drzwi na klucz i poszłam się bawić w najlepsze. Pół imprezy przetańczyłam z przyjaciółmi i znajomymi a drugie pół z Dawidem. Aloha team nie wiedział jeszcze że jesteśmy razem dlatego postanowiliśmy im powiedzieć kiedy indziej. Jedynie dziewczyny się chyba domyślały bo patrzyły na nas co jakis czas. Ale były już i tak lekko wypite więc jest szansa że nie będą nic pamietać.
Cały Aloha team nocował tutaj a dalsi znajomi zmyli się do 22. Za to my balowalowaliśmy do 6 nad ranem. Dopiero wtedy jakoś wszyscy usnęli w rożnych pomieszczeniach tego domu, a ja z Dawidem położyliśmy się oczywiście razem u mnie w pokoju. Przytolona do niego mogłabym zasypiać codziennie. Kocham go i wiem, że on kocha mnie. Mam nadzieję, że już zawsze będę mogła czuć jego ciepło, i że zawsze będzie tak wspaniale jak teraz. W tym momencie mogę wymazać z pamięci całą przeszłość, zapomnieć o starych fałszywych osobach, i zacząć żyć nowym, prawdziwym życiem.
------------------------------
Od Autora: przepraszam że rzadko rozdziały ale poprostu ledwo daje sobie radę i mam zarąbanie głowy więc nie wiem kiedy będą się pojawiać rozdziały, ale przede wszystkim KOMENTUJCIE bo to strasznie motywuje, a tej motywacji mi brakuje.
sobota, 10 stycznia 2015
Rozdział 24.
BARDZO WAŻNA NOTKA WIĘC PRZECZYTAĆ CAŁĄ. Miłego czytania ;* <3
Wyjazd do Berlina minął bardzo szybko. Odpoczęliśmy trochę choć nie mieliśmy za wiele czasu. Codziennie kręciliśmy klip a wszystko musiało być dopracowane. Swietnie się bawiliśmy ale na żadne imprezy lub nocne posiedzenia nie było czasu i raczej nikt nie chciałby pózniej wyglądać jak zombie w teledysku do pierwszego singla Dawida. Zanim sie obejrzałam byliśmy juz w domu. Na następny dzień szkoła i nadrabianie lekcji. Rano jak zawsze miał przyjść po mnie Dawid z Magdą i karlą. Tak tez sie stało i mogliśmy razem wejść do szkoły. Od razu poszliśmy do szatni a potem na lekcje. Pierwsza historia. Lekcja której nie znoszę, może nie tak bardzo jak matmy ale mimo wszystko. Na tej jedynej chyba lekcji Oliwia nie siedziała w pierwszej ławce tylko przed nami.
Lekko spóźnieni weszliśmy do sali ale naszczęście pani nie sprawdziła obecności.
- Dziendobry, przepraszamy za spóźnienie. -powiedzieliśmy jak zawsze naszą formułkę i usiedliśmy w ławkach, ja z Magdą w ławce za Oliwią a za nami Karla z Dawidem i po chwili byliśmy juz gotowi do zajęć i wiecej nie przeszkadzaliśmy nauczycielce. Jej nikt nie przeszkadzał niestety ja nie miałam takiego szczęścia i mi przeszkodziła Oliwia. Aż się zdziwiłam że w ogóle zwróciła uwagę że żyje na tym świecie. Do tej pory się dogadywałam ze wszystkimi a z nią nikt z alohy nie zamienił nawet jednego słowa. Gdyby nie lekcja zapoznawcza nie wiedziałabym pewnie nawet jak ma na imię.
- hej. Oliwia. -powiedziała do mnie i wyciągnęła rękę. Niechętnie i ok chwili namysłu przywitałam się z nią.
- zrobiłaś to wypracowanie na dzisiaj?
- z czego? Było cos zadane?
- no było. Jak was nie było w szkole to zadawała.
- no to fajnie wiedzieć... -odpowiedziałam i lekko się wystraszyłam. Ale chyba pani mnie zrozumie że nie wiedziałam.
- masz może pożyczyć długopis? -nie chętnie ale jej pożyczyłam. Narazie nie wydawała się zła jednak trzymalam ją lekko na dystans. Nie gadałyśmy wcześniej i teraz nie koniecznie musimy.
Do końca lekcji Oliwia zawracała nam głowę rzeczmi i pytaniami coraz bardziej nad denerwującymi. Niby nic takiego nie robiła ale jednak mnie irytowała. Była taka "sztuczna". Widać było że nie jest szczera i w głębi duszy nie jest tez taka uśmiechnięta. Poprostu odpychała ludzi swoją osobą. Gdy wychodziłam z sali po dzwonku zobaczyłam kątem oka jak złamała długopis ode mnie i wyrzuciła do kosza przy wyjściu. Silna widać musi być, taka typiara z niej. Nie wiem czemu mnie nie lubi, co od razu rzuca się w oczy, ale ja jej tez nie i mam tylko nadzieje że nie przywali się do nas o naszego życia. I oby tylko się trzymała jak najdalej.
- ej, patka, gadałaś z tą oliwką? - zapytał Dawid przed salą od angielskiego.
- no tak, ale nie za wiele.
- co ci mówiła? Pytała o cos? Cos wspominała?
- nie, przywitała się i pożyczyła długopis. A co ty tak się zestresowałeś? Boisz się czegoś? Znasz ją w ogóle?
- nie no co ty niczego sie nie boję, tak tylko pytam. Z ciekawości. - cos mu nie bardzo uwierzyłam ale nie będę nalegać. Jak będzie chciał to mi powie o co chodzi. A napewno o cos mu chodziło. Ale nie moja sprawa.
Dzisiaj po szkole poszliśmy do Dawida. Mieliśmy iść wszyscy ale nasi znajomi się wymigali nauką i tym wszystkim a ja jak zawsze do Dawida lubię wpadać. W jego pokoju czuje się jak i siebie, jego rodzice są dla mnie jak ciocia i wujek, bracia jego są jak moi i wsumie czuje się tam trochę jak członek rodziny. Może dlatego ze przebywam tam co drugi dzień bo czasami to Dawid przychodzi do mnie.
Weszłam do pokoju, położyłam się na lozku i poprostu padłam. Nie wiem co w tym dniu było takiego męczącego ale mnie wykończyło. Dawid dość długo nie przychodził, na tyle długo ze zasnęłam.
Obudził mnie po kilkunastu minutach dźwięk otwieranych drzwi i szepty
- pati, śpisz? - nie zamierzałam na to odpowiedzieć i udawać że śpię. Po chwili poczułam jak ktos się położył obok i przytulił mnie.
- nawet nie wiesz jak cię kocham. Gdybys tylko to wiedziała... Mam nadzieję że nie poznasz prawdy. Boje się tego. -poczułam tylko jak pocałował mnie w czoło i wtulił się we mnie. Zdziwiło mnie to bardzo. Chyba naprawdę uwierzył że go nie słyszę. Dawid mnie kocha? W sensie wiedziałam ale nie sadziłam że tak bardzo. A co gorsze, jakiej do cholery prawdy? On cos ukrywa? Przecież mi może powiedzieć, tylko czemu nie chce. Nie może to być chyba aż tak straszne. Ale to jego sprawa. Terax ważne jest to ze mnie kocha a ja kocham jego. Tak naprawdę go kocham, i kocham go inaczej niż resztę moich przyjaciół. Ale po Konradzie nie możemy być razem, jeszcze nie dzisiaj. Teraz zamiast na miłościach muszę zaplanować urodziny które są juz nie długo. 25 listopada. A jest dzisiaj 15-sty. Muszę zaplanować jakaś fajną imprezę dla znajomych bo do tej pory nie miałam okazji takich urodzin zrobic.
-Dawid, wstawaj. Jest już po 21. Muszę iść do domu.
- a nie mozesz juz dzisiaj spac tutaj? Zostawiłas tu ostatnio jakieś kosmetyki, moja mama cos ci pożyczy, ja ci ciuchy jakieś dam i zostajesz. -wymamrotał cos nie otwoerając oczu. Wsumie nie głupie. Spałam tu juz tyle razy że nawet sie nie zastanowiłam. Wysłałam sms'a mamie że zostaje u Dawida na noc. Dostałam tylko odpowiedź o treści "ok, tylko bez głupstw" czyli jak każdy sms od mamy i położyłam się z powrotem obok Dawida.
-------------------------------------
Od autora: mam ważne pytanie. Mam taki świetny pomysł na bloga którego jeszcze do tej pory nie było, wiec blog historia byłaby naserio mega i nie powtarzalna raczej ale wtedy blog byłby podzielony na dwie części po jakieś 50 rozdziałów tak mniej więcej co nie. Ale pierwsza część nie kończyła by sie happy endem i nie wiem czy podołam zadaniu i temu pomysłowi. Teraz pytanie czy chcecie żebym spróbowała czy blog taki jak każdy inny z jakimiś tam zdradami, miłościami i wgl jak reszta tych blogów fanfiction (wtedy juz bez podziału na części). I serio odpowiadajcie bo to dość dla mnie ważne a chce znać wasze zdanie. :)
Komentujesz = MOTYWUJESZ
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Rozdział 23.
Dni w szkole mijały bardzo szybko. W klasie poznaliśmy już prawie wszystkich lecz i tak trzymaliśmy aloha team z daleka od reszty klasy i byliśmy jak jedna z tak zwanych "klasowych grupek przyjaźni". Ale w każdej klasie są jakieś podziały i nie istnieje klasa bez nich, która tylko by się lubiła i dogadywała na każdym kroku. Dlatego uznałam to za normalne. Codziennie widywałam się z alohą. Chyba że było coś do zrobienia to wtedy po szkole się rozstawaliśmy, ale na każdej lekcji i tak nasz team siadał zawsze razem i zajmował ostatnie ławki, a reszta klasy to zaakceptowała. Mieliśmy z innymi nie najgorsze stosunki. Kolegowaliśmy się z wszystkimi oprócz Oliwii. Nikt z alohy nie zamienił z nią nawet głupiego "cześć". Unikaliśmy siebie jak ogień wody ale nawet nie wiem czemu.
Był już koniec września. Nadszedł wkońcu czas, kiedy musieliśmy opuścić szkole na jakis czas, aby całą grupką wybrać się na wycieczkę do Berlina. Nadszedł czas aby nakręcić teledysk do pierwszego singla Dawida "biegnijmy" który miał już jakieś sto tysięcy wyświetleń. Dlatego też na następny dzień poszliśmy wszyscy do naszej wychowawczyni i na raz wręczyliśmy jej zwolnienie na tydzień od każdego.
- ale jak to? Dlaczego wszyscy na raz? Wiecie że nie powinnam wam tego usprawiedliwić. -powieziala do nas. Wtedy własnie Dawid musiał jej wszystko wyjaśnić i na radzie pedagogicznej został poruszony temat nastolatka zaczynającego karierę. Mieliśmy farta że nauczyciele w tej szkole są bardzo wyrozumiali i mili, i naszczęście postanowili pomóc i wesprzeć Dawida. Było to miłe z ich strony. Dlatego mogliśmy spokojnie i bez konsekwencji wyjechać na nagrania.
Dzisiaj wstałam o godzinie 7 rano. Podekscytowana wstałam z łóżka i poszłam się ogarnąć do drogi. Za godzinę mieli po mnie podjechać busem znajomi. Dlatego zjadłam śniadanie, wzięłam prysznic, ubrałam się wygodnie, nałożyłam lekki nakijaż i gotowe. Związałam jeszcze tylko swoje brązowe włosy i byłam wyszykowana. Walizkę spakowałam naszczęście już wczoraj. Po chiwli usłyszałam pukanie do drzwi więc otworzyłam je i wpuszczając Wrzoska który po mnie podszedł założyłam szybko buty. On wziął moją walizkę a ja torebkę. Dałam mu tylko buziaka na przywitanie i poszłam już do busa. Gdy weszłam wszyscy już byli w środku. Jak to ja zawsze witalam się z każdym i szlam na sam koniec. Ujrzałam tam Dawid leżącego na ostatnich fotelach jak na tronie, i gadającego coś do Karli.
- nie ma! Mój tron! Mogą tu być tylko dwie osoby!
- Dawid daj mi też usiąść noo!
- nie ma! -przerwałam im chyba rozmowę moim przyjściem i przywitałam się z nimi.
- oooo! Pati! Czekałem na ciebie, siadaj. Zająłem ci miejsce. -powiedział pokazując miejsce obok siebie na tronie i wystawiając język do Karoliny, która już chyba nie chciała się z nim dalej kłócić i usiadła przed nami z jakaś dziewczyną.
- to tak, to jest Igor, mój manager i najlepszy ziomek -pokazał na chłopaka w okularach idącego w naszą stronę- a jest Sara Pilewicz, jego siostra. -powiedział pokazując na dziewczynę siedzącą z karlą.
- hej! Patrycja jestem. -powiezialam do nich i podałam im rękę, na co oni zrobili to samo i rownież się przestawili. Teraz znając wszystkich mogliśmy ruszać w podróż.
Usiadłam z Dawidem na tronie opierając się o okno po drugiej stronie busa. Nasi znajomi przez cały czas rozmawiali, gadali, wydzierali, szaleli i biegali po całym busie. Naszczęście po jakieś godzinie się uspokoili i siedzieli na miejscu. Za to my z Dawidem już jakiś czas przepychaliśmy się nogami walcząc o każdy centymetr foteli.
- chyba wygodniej ci będzie jak przestaniesz się przepychać. Chodź tu. -powiedział wkońcu Dawid i rozłożył ręce i lekko rozchylił nogi abym mogła się z nim położyć. W sumie to miał rację. Dla własnej wygody ułożyłam się na nim a on objął mnie mocno ramionami i oparł głowę o moją. Słysząc bicie jego serca i czując pod sobą jego wolny oddech zasnęłam.
Obudziłam się na Dawidzie i lekko unosząc głowę zauważyłam że rownież zasnął. Podniosłam telefon ze stolika rozkładanego od poprzedniego fotela i spojrzałam na godzinę. Minęło półtorej godziny drogi. Trochę spaliśmy. Nie chciałam się ani ruszać, ani krzyczeć żeby nikogo nie obudzić więc wysłałam sms'a do Wrzoska z prośbą żeby do nas tutaj podszedł. Pare sekund pózniej przyszedł.
- co chciałaś? -zapytał przytrzymując się foteli.
- zapytać się gdzie jesteśmy, kiedy postój, czy coś nas ominęło i jak zawsze ile jeszcze będziemy jechać. -powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego czekając na odpowiedź.
- i po to wysłałaś sms'a? Daleko do mnie miałaś co nie?
- w sumie bardzo. - powiedziałam z sarkazmem i wyszczerzyłam się do niego.
- no dobra, nie wiem gdzie wsumie jesteśmy ale na jakieś autostradzie a jechać jeszcze kilka godzin będziemy. A jak chcesz postój to mów to się zatrzymamy a tak to nic was praktycznie nie ominęło oprócz tych wszystkich wrzasków.
- a no okej. Dzięki. -odpowiedziałam a Sebastian spojrzał na nas,
Uśmiechnął się i poszedł na sam przód busa.
- a ten czego chciał? -zapytał zaspany Dawid nie otwierając nawet oczu.
- niczego nie chciał, idź lepiej spać dalej.
- nawet nie zamierzałem wstawać. -odpowiedział i tylko mocniej mnie do siebie przycisnął.
Dojechaliśmy kilka godzin pózniej. Wszyscy byli już padnięci więc jak tylko wysiedliśmy z busa postanowiliśmy ulokować się w pokojach i iść spac. Dziewczyny zaproponowały mi żebym tym razem spała z nimi w pokoju ale z Dawidem się bardzo wygodnie śpi i w sumie pytał się mnie juz wcześniej. Dlatego postanowiłam znowu spać w pokoju z chlopakami ale obiecałam dziewczynom że wpadnę na pare nocek. Zawsze lepiej dogadywałam się z chłopakami niż z dziewczynami i mam tak chyba od małego. Często nie dogadywałam się z innymi dziewczynami, pewnie dlatego że jestem strasznie uparta i do bólu szczera, co nie przeszkadza chłopakom. Więc pokój z przyjaciółmi mi pasował. Tym razem mieliśmy kilka pokoi a ja miałam wspólny z Dawidem, Wrzoskiem, Igorem i Danielem. Pasowało mi to. Ja z Kwiatem oczywiście zajęliśmy jedyne podwójne łóżko może dlatego, że wbrew pozorom żadnych geji w tym pokoju nie mieliśmy. Więc jak tylko dokonaliśmy tego podziału, który był do przewidzenia, mogliśmy wszyscy się położyć spać. Trzeba odpocząć przed nagrywaniem.
-----------------------------------
Od autora: Spokojnie, zmierzam do ciekawszych rzeczy ale to trochę jeszcze bo musiałam jakoś ten teledysk wcisnąć hahah xD. No to postaram się dodać następny rozdział już w piątek ale niczego nie obiecuje bo w tym juz można wyczuć że jest pisany lekko na speedzie więc nie wiem jak się ogarnę ze szkołą. Ale jak juz rozdział będzie to najszybciej w piątek/sobotę bo ja zawsze w środku nocy pisze ^^ i pamiętajcie o komentowaniu bo chciałabym zwiekszyć trochę aktywność na tym blogu wiec komentujesz = MOTYWUJESZ . A się nagadalam. :) ;*
Usiadłam z Dawidem na tronie opierając się o okno po drugiej stronie busa. Nasi znajomi przez cały czas rozmawiali, gadali, wydzierali, szaleli i biegali po całym busie. Naszczęście po jakieś godzinie się uspokoili i siedzieli na miejscu. Za to my z Dawidem już jakiś czas przepychaliśmy się nogami walcząc o każdy centymetr foteli.
- chyba wygodniej ci będzie jak przestaniesz się przepychać. Chodź tu. -powiedział wkońcu Dawid i rozłożył ręce i lekko rozchylił nogi abym mogła się z nim położyć. W sumie to miał rację. Dla własnej wygody ułożyłam się na nim a on objął mnie mocno ramionami i oparł głowę o moją. Słysząc bicie jego serca i czując pod sobą jego wolny oddech zasnęłam.
Obudziłam się na Dawidzie i lekko unosząc głowę zauważyłam że rownież zasnął. Podniosłam telefon ze stolika rozkładanego od poprzedniego fotela i spojrzałam na godzinę. Minęło półtorej godziny drogi. Trochę spaliśmy. Nie chciałam się ani ruszać, ani krzyczeć żeby nikogo nie obudzić więc wysłałam sms'a do Wrzoska z prośbą żeby do nas tutaj podszedł. Pare sekund pózniej przyszedł.
- co chciałaś? -zapytał przytrzymując się foteli.
- zapytać się gdzie jesteśmy, kiedy postój, czy coś nas ominęło i jak zawsze ile jeszcze będziemy jechać. -powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego czekając na odpowiedź.
- i po to wysłałaś sms'a? Daleko do mnie miałaś co nie?
- w sumie bardzo. - powiedziałam z sarkazmem i wyszczerzyłam się do niego.
- no dobra, nie wiem gdzie wsumie jesteśmy ale na jakieś autostradzie a jechać jeszcze kilka godzin będziemy. A jak chcesz postój to mów to się zatrzymamy a tak to nic was praktycznie nie ominęło oprócz tych wszystkich wrzasków.
- a no okej. Dzięki. -odpowiedziałam a Sebastian spojrzał na nas,
Uśmiechnął się i poszedł na sam przód busa.
- a ten czego chciał? -zapytał zaspany Dawid nie otwierając nawet oczu.
- niczego nie chciał, idź lepiej spać dalej.
- nawet nie zamierzałem wstawać. -odpowiedział i tylko mocniej mnie do siebie przycisnął.
Dojechaliśmy kilka godzin pózniej. Wszyscy byli już padnięci więc jak tylko wysiedliśmy z busa postanowiliśmy ulokować się w pokojach i iść spac. Dziewczyny zaproponowały mi żebym tym razem spała z nimi w pokoju ale z Dawidem się bardzo wygodnie śpi i w sumie pytał się mnie juz wcześniej. Dlatego postanowiłam znowu spać w pokoju z chlopakami ale obiecałam dziewczynom że wpadnę na pare nocek. Zawsze lepiej dogadywałam się z chłopakami niż z dziewczynami i mam tak chyba od małego. Często nie dogadywałam się z innymi dziewczynami, pewnie dlatego że jestem strasznie uparta i do bólu szczera, co nie przeszkadza chłopakom. Więc pokój z przyjaciółmi mi pasował. Tym razem mieliśmy kilka pokoi a ja miałam wspólny z Dawidem, Wrzoskiem, Igorem i Danielem. Pasowało mi to. Ja z Kwiatem oczywiście zajęliśmy jedyne podwójne łóżko może dlatego, że wbrew pozorom żadnych geji w tym pokoju nie mieliśmy. Więc jak tylko dokonaliśmy tego podziału, który był do przewidzenia, mogliśmy wszyscy się położyć spać. Trzeba odpocząć przed nagrywaniem.
-----------------------------------
Od autora: Spokojnie, zmierzam do ciekawszych rzeczy ale to trochę jeszcze bo musiałam jakoś ten teledysk wcisnąć hahah xD. No to postaram się dodać następny rozdział już w piątek ale niczego nie obiecuje bo w tym juz można wyczuć że jest pisany lekko na speedzie więc nie wiem jak się ogarnę ze szkołą. Ale jak juz rozdział będzie to najszybciej w piątek/sobotę bo ja zawsze w środku nocy pisze ^^ i pamiętajcie o komentowaniu bo chciałabym zwiekszyć trochę aktywność na tym blogu wiec komentujesz = MOTYWUJESZ . A się nagadalam. :) ;*
sobota, 3 stycznia 2015
Rozdział 22.
Notka pod rozdziałem ważna rzecz ;* zapraszam do czytania
Każda z nas wzięła telefon do ręki i spojrzała na wyświetlacz i w tym samym momencie powiedziałyśmy
- Dawid.
W treści sms'a napisał do nas, że wychodzi niedługo jego pierwszy singiel który ostatecznie będzie się nazywał "biegnijmy" i będzie chciał nakręcić teledysk do niego w Berlinie, dlatego zabiera tam nas wszystkich już niedługo, a piosenka pojawi się już dzisiaj o 21. Od razu gdy przeczytałyśmy sms'a zaczęłyśmy skakać, drzeć się i piszczeć. Tak mega się cieszyłam że mu się udało. Wierzyłam w niego od samego początku i będę wierzyć do końca. Chcę aby miał we mnie poparcie w każdej sytuacji. Mam tylko nadzieje że mu się uda, a jak już się uda to nadal będzie tym samym Dawidem jakim jest teraz. Oby tylko nie odbiła mu woda sodowa do głowy i żeby tylko nigdzie nie wyjeżdżał za często. Oczywiście to dopiero sam początek i pierwszy singiel a mi przechodzą najgorsze a zarazem najlepsze myśli. Na razie nie powinnam chyba o tym myśleć tylko być przy nim i go wspierać i pamiętać, żeby go zawsze pilnować aby tak się nie stało.
Od razu postanowiłam zadzwonić do Dawid żeby mu pogratulować. Gdy tylko odebrał mogłam wydrzeć mu się do ucha.
- tak ci gratuluje! -on tylko się na to zaśmiał i podziękował. Dałam mu znać że jeszcze dzisiaj wpadnę do niego na premierę piosenki.
Zanim się obejrzałyśmy była już godzina 19. Musiałam się powoli zbierać do Dawida. Ubrałam się
i rzuciłam się na moje przyjaciółki. Przytuliłam mocno oby dwie i pożegnałam się dając im buziaki w policzek. Machnęłam im tylko ręką na pożegnanie i wyszłam. Do domu Kwiata było niedaleko więc długo nie szłam. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi i czekałam aż ktoś mi otworzy. Otworzył Dawid wiec po prostu rzuciłam mu się na szyje.
- tak się cieszę że ci się udało. -powiedziałam wiedząc że zaraz się rozpłaczę. On tylko mnie mocno przytulał i lekko mnie przesunął do środka aby mógł zamknąć drzwi.
- spokojnie Pati, cieszysz się chyba bardziej niż ja. Ale w sumie nie wiadomo jeszcze czy mi się udało.
- ale jak to? Co ty mówisz? -zapytałam odsuwając się lekko abym mogła spojrzeć na jego twarz.
- to dopiero pierwszy singiel, nie wiadomo jak się przyjmie. A co jak nikomu się ta piosenka nie spodoba a hejterzy mnie dzisiaj po prostu zgniotą?
- Dawid... Nawet tak nie mów. Jesteś wspaniały i na pewno będzie dobrze. Musi być. Zobaczysz. Ja w ciebie wierzę. -powiedziałam i dałam mu całusa w policzek i jeszcze raz mocno przytuliłam. Mogłam poczuć jak się uśmiechnął.
- ale pojedziesz ze mną do Berlina co nie?
- jeszcze się pytasz? Pewnie.
Chwilę później w końcu się ogarnęliśmy i mogliśmy wziąć paczkę chipsów i colę na górę do pokoju. Usiedliśmy oparci o ścianę na łóżku Dawida i położyliśmy laptopa a kolanach. Dawid mówił że piosnka już jest załadowana i o godzinie 20 wystraszy ją po prostu opublikować więc nie trzeba się martwić o opóźnienie przez ładowanie.
Zostało 10 minut. Chciałam już jej posłuchać bo ja oczywiście nawet nie wiedziałam jaki rodzaj muzyki to jest. Zawsze dowiaduję się o wszystkim ostatnia. A tak jak myślałam Dawid nie potraktował mnie ulgowo i nie zdradził mi nic na ten temat do godziny premiery, a o przesłuchaniu wcześniej nawet nie wspomnę. Nareszcie. Wybiła ta godzina 20:00. Dawid już przygotowany kliknął "opublikuj" od razu zaczęły pojawiać się pierwsze wyświetlenia a Dawid włączył na full piosenkę. Aż mnie zamurowało. Piosenka była naprawdę świetna. Od razu wpadła mi w ucho. Nadawała się na lato. Od razu wiedziałam że będzie hitem. Gdy dobiegła końca Dawid oczywiście zapytał jak mi się podoba i co o niej myślę.
- zajebista. -tylko tyle powiedziałam i mocno go przytuliłam. Odsunęłam się lekko i spojrzałam mu w oczy.
- cieszę się że ci się podoba. I dziękuje że jesteś tu ze mną.
- nie ma za co. Wiesz że zawsze możesz na mnie liczyć. -odpowiedziałam i już myślałam że znowu mnie pocałuje jednak tak się nie stało gdyż do pokoju weszła pani Agnieszka przerywając nam tą chwilę. W sumie chyba dobrze że to zrobiła. Przecież jesteśmy przyjaciółmi i tak ma na razie zostać.
- no pokaż tą piosenkę. -powiedziała od razu na wejściu i uśmiechnęła się szeroko a Dawid mnie puścił i odpalił utwór.
- gratuluję ci synku. Jestem z ciebie dumna. -powiedziała i dała Dawidowi całusa w czoło i wyszła aby nam już nie przeszkadzać.
- to wypijmy za dobry początek. -powiedział Dawid biorąc szklankę z colą do ręki. zrobiłam to samo, stuknęliśmy się kubkami i dopiliśmy napój. Spojrzeliśmy jeszcze tylko na wyświetlenia i komentarze. O dziwo nie było jeszcze tam nic negatywnego a wręcz przeciwnie. Było już kilka tysięcy wyświetleń i sporo miłych komentarzy.
Zrobiło się już późno i musiałam iść. Wzięłam swoje rzeczy i zeszłam na dół. Ubrałam się i podeszłam do Dawida.
- gratuluje ci jeszcze raz i pamiętaj żeby jak coś negatywnego się nawet pojawi, lecz tak nie będzie, to żeby się tym po prostu nie przejmować, bo jesteś naprawdę świetny. -nie wiem ile razy już mu to powiedziałam ale dzisiaj pewnie mnóstwo. Cieszyłam się chyba jeszcze bardziej niż on. Wszyscy byli w miarę spokojni a ja nadal nie wierzyłam co się dzieje. Dałam tylko Dawidowi całusa w policzek i wyszłam. Pomachałam mu i miałam już zamykać za sobą drzwi ale on je otworzył i mocno mnie jeszcze przytulił tak, że aż się wywaliliśmy razem na trawnik obok domu. Jak to my śmialiśmy się z tego. Dawid pierwszy wstał i pomógł mi się podnieść.
- dziękuje jeszcze raz. -powiedział i z wielkim uśmiechem na twarzy wszedł do domu a ja wróciłam do siebie.
W domu od razu pokazałam wszystko rodzicom i Adrianowi którego jakoś to nie ruszało. Trudno. Po pokazaniu rodzicom poszłam się od razu umyć i położyłam się spać. Chciałam dzisiaj zasnąć wcześniej chodź widziałam że mi się to nie uda. Ułożyłam się w łożu i już miałam się położyć ale dostałam sms'a od Dawida.
- śpij dobrze! :*
To faktycznie pomogło mi zasnąć szybciej. On był jedyną osobą która zawsze wiedziała co mi pomaga i czego potrzebuje i zawsze rozumiała mnie bez słów.
---------------------------------
Od autora: Więc tak. Rozdziały będą się pojawiać co tydzień w piątek w nocy. (Co pewnie się będzie często zmieniało xD) Na razie jeszcze mam trochę wolnego więc zaczynam z tą "regularnością" od 09.01. Miłego czytania. I jak to czytasz to komentuj bo nie chcę wprowadzać takich metod jak "nie będzie 10 komentarzy- nie pisze dalej" czy coś takiego i mam nadzieję że grono odbiorców poszerzy się trochę i będzie więcej komentarzy niż dwa :) komentujesz = MOTYWUJESZ
I wstawiam bo tak pokochałam blogowanie że nie wytrzymam dłużej jak nie dodam wam rozdziału hahahha love ;*
I wstawiam bo tak pokochałam blogowanie że nie wytrzymam dłużej jak nie dodam wam rozdziału hahahha love ;*
piątek, 2 stycznia 2015
Rozdział 21.
Przeczytajcie notkę pod rozdziałem. Miłego czytania :*
Obudziłam się z wielkim bólem głowy. Ledwo się podniosłam. Dawid jeszcze spał więc nie chcąc go budzić wzięłam telefon do ręki i sprawdziłam godzinę. Kurde, jest 15. Jak mogliśmy tak długo spać? Choć nie wypiłam aż tyle co reszta, to jednak kac morderca nie dawał mi spokoju. Właśnie, co z reszta? Nie chcę chyba schodzić na dół, pewnie jest tam jedna wielka masakra. Więc zanim pójdę sprawdzić dom, postanowiłam obudzić śpiącą królewnę aby mieć towarzysza który mnie złapie jak zemdleje na widok salonu.
- Dawid! Wstawaj słońce! -krzyknęłam i walnęłam go poduszką w głowę.
- o boże. Patrycja, daj żyć. -wymamrotał i wcisnął twarz w poduszkę.
- nie ma spania. Nie jesteś ciekawy gdzie jest reszta osób i jak wyglada salon? -od razu się podniosł i chyba go zamurowało.
- myślisz że ten salon tam jeszcze jest? -zapytał przerażony.
- trzeba by sprawdzić ale nie chciałam tam bez ciebie schodzić. -powiedziałam poczym wstałam pierwsza i pociągnęłam za rękę Dawida aby pomóc mu wstać. Nadal trzymając się za ręce zeszliśmy powoli na dół. Nie wiele brakowało żebym faktycznie zemdlała a co dopiero Dawid. Wkońcu to jego dom. Cały salon był w jedzeniu, rozdanych napojach, potłuczonych szkłach i była tam jedna wielka demolka. Na dodatek Sara i Karla spały wtulone we Wrzoska na kanapie, Magda z Julka na fotelu chodź nie wiem jak się tam razem zmieściły, Daniel spał na podłodze pod szafką, michniewicz obok niego, Herman na dywanie ale jeszcze kogoś brakowało. Grzesiu i Niklas. Rozejrzelismy się z Dawidem po salonie ale ich nie było. Postanowiłam zapytać się Daniela, może on będzie coś wiedział. Obudziłam go powoli i spytałam gdzie oni poszli. Ledwo żywy Karasiov, który chyba nie miał najlepszego kontaktu ze światem jedynie gadał jakieś głupoty i powieział że ostatnio poszli do łazienki. Nie zwracając na niego dalej uwagi poszliśmy to sprawdzić. Faktycznie, chłopaki spali sobie w łazience na podłodze jak gdyby nigdy nic. Niedługo wrócą chyba rodzice Dawida więc trzeba coś z tym zrobić. Od razu z Dawidem poszliśmy się pokolei ogarnąć na górę, wzięliśmy tabletki na ból głowy, i zaczęliśmy sprzątać w salonie. Narazie nie budziliśmy naszych przyjaciół. Niech narazie jeszcze posiedzą w jednym miejscu żeby nie robić niepotrzebnego tłoku.
Ogarnęliśmy powoli wszystko dookoła. Zajęło nam to jakąś godzinę, może więcej. Teraz tylko Dawid musiał wynieść wielki worek na śmieci z domu a ja zabrałam się za budzenie reszty. Jak się okazało wszystkim urwał się film w połowie imprezy. Jednak nie pytali co się dzieje tylko posłusznie chodzili do łazienki doprowadzać się do normalnego stanu. Po jakieś kolejnej godzinie wszystko wyglądało normalnie a my siedzielismy na kanapie i fotelach niewiele rozmawiając. Wszyscy ledwo żyli dlatego pozamawialiśmy taksówki i każdy powoli się rozszedł do swojego domu. Znowu zostałam tylko ja z Dawidem. Coś w tym jest że z nim jestem najbardziej zżyta. Siedzielismy na kanapie przed telewizorem i oglądaliśmy jakieś głupie seriale typu "szkoła" albo "dlaczego ja". Nagle do domu weszła pani Agnieszka.
- O, dom jest w całości? Wszystko przeżyło? -zapytała zadowolona.
- tak mamo wszystko dobrze, byliśmy grzeczni. -odpowiedział Dawid odwzajemniając jej uśmiech a ja się tylko zaśmiałam.
Jutro szkoła więc muszę jakoś przeżyć. Zebrałam się więc i poszłam do domu. Dawid oczywiście mnie odprowadził pod same drzwi gdy byliśmy na miejscu pożegnaliśmy się buziakiem w policzek i weszłam do środka. Od razu bez rozmowy z nikim weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Mój odpoczynek nie trwał zbyt długo gdyż do pokoju wszedł Adrian.
- czego ty ode mnie chcesz? -wymamrotalam nawet na niego nie patrząc.
- na dół masz zejść i na jedzenie grubasie. -powiedział i wyszedł. Mimo to że był moim bratem i mieszkaliśmy razem w jednym domu to nie wiele rozmawialiśmy. On miał swoje życie a ja swoje i tak to zostawiliśmy.
*nastepnego dnia*
Wstałam o godzinie 6:30. Pierwszy dzień szkoły. A dokładniej drugi bo wczorajszy ominęliśmy całym Aloha teamem i nie poszliśmy do szkoły. Wstałam, ogarnęłam się i poszłam na śniadanie. Zjadłam tosty przygotowane przez moją mamę i poszłam tylko na górę po swoje rzeczy. wzięłam torbę, telefon i klucze. Założyłam buty i płaszczyk i jeszcze tylko spojrzałam w duże lustro w przedpokoju. Wyglądam jak człowiek więc zrobiłam sobie szybko zdjecie i dodałam na Snapchata. Po chwili dostałam też snapa od Dawida i Daniela którzy rownież zrobili sobie zdjęcia w lustrze i podpisali że są gotowi. Spotkaliśmy się po drodze do szkoły tak jak zaplanowaliśmy. Za pięć ósma weszliśmy do szkoły i szybko rozebraliśmy się w szatni. Akurat zdążyliśmy na pierwszą lekcję, matmę. Ja usiadłam z Dawidem w ostatniej ławce pod oknem a daniel przed nami z karlą. Lekcja minęła nam szybko bo wsumie była to druga lekcja matematyki w tym roku więc jeszcze był luz.
Lekcje mijały każda pokoleii. Nie było źle. Klasa okazała się jak narazie nie najgorsza a nawet polubiłam kilka dziewczyn które zdazylam poznać. Oliwia na każdej lekcji siadała w pierwszych ławkach a my w ostatnich więc narazie był wporzadku. Przerwy spędzaliśmy z aloha teamem. Tak jak się umówiliśmy, trzymaliśmy się ciągle razem. Na każdej lekcji siedziałam praktycznie z Dawidem, czasem z Danielem, Magdą, Dominiką albo karlą. Lekcje minęły szybko więc mogliśmy wychodzić ze szkoły. Zgodnie z obietnicą razem z Dominiką poszłam po szkole do Karli. Pożegnaliśmy się przy wyjściu z każdym a gdy już wszyscy się poprzytulali mogliśmy się rozejść. Gdy weszłam do domu do Karli i się rozebrałam mogłam od razu pójść do jej pokoju. Uwielbiałam tam przebywać. Był taki ciepły i przyjemnie się w nim siedziało tak samo zresztą jak u Dawida. To były dwa moje kolejne domu gdzie mogłabym zamieszkać. Usiadłam z Dominiką na łożku pod ścianą zapełnioną w części zdjęciami i zaczęłyśmy gadać o szkole, nowej klasie, wczorajszej imrezie i także doszliśmy do tematu Oliwii. W miedzy czasie doszła do nas Karolina która przyniosla nam herbatę z kuchni. Nagle nasze rozmowy i wygłupy przerwały dźwięki telefonów. Każda z nas dostała w tym samym momencie sms'a o tej samej treści od tej samej osoby.
-----------------------------
Od autora: to miłego czytania życzę :) nie będę może już tutaj pisać za dużo więc napisze jak zawsze
Komentujesz= MOTYWUJESZ i chciałabym aby była większa aktywność na tym blogu więc komentujcie i podsyłania linka znajomym. Nie chcę wprowadzać jakiś niepotrzebnych zasad związanych z aktywnością a jak będzie lepiej to wstawię kolejny rozdział bo juz jest napisany :)
wtorek, 30 grudnia 2014
Rozdział 20.
Gdy doszliśmy do domu Dawida od razu rozebraliśmy się i skierowaliśmy w stronę jego pokoju. On tylko powiedział mamie, że przyszliśmy aby przygotowała coś do jedzenia i picia. Z tego co słyszałam zaraz miała wychodzić gdzieś z domu abyśmy mieli czas dla siebie, dlatego postanowiłam że pomogę jej w przygotowaniach. Szepnęłam do Dawida że idę pomoc jego mamie i zeszłam na dół do kuchni.
- dzieńdobry. Przyszłam pomóc trochę bo wiem, że pani miała zaraz wychodzić.
- O, Dziendobry Patrycja. Bardzo chętnie. To możesz nakryć do stołu i wyjąc napoje. -posłusznie zabrałam się do pracy i po paru minutach wykonalam zadanie.
- w czym jeszcze mogę pani pomóc?
- chyba już nic takiego nie trzeba robić, jedzenie przygotowałam wcześniej więc wystarczy że je wyjmiecie na stół. Cześć jest w tej stawce a cześć w lodowce na dolnej półce. -powieziala pani Agnieszka pokazując mi wszystko. -jak już chociaż ty wiesz wszystko to ja lecę. Dziękuje ci i dozobaczenia. Pilnuj ich tutaj. -powiedziała z uśmiechem śmiejąc się.
- dobrze, zajmę się wszystkim. -odpowiezialam a pani Agnieszka założyła szybko buty, płaszczyk i wzięła torebkę z krzesła w kuchni. Chiwlę pózniej usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi. Mogłam zacząć wyjmować całe jedzenie na stół. Gdy wyjmowałam coś z szafki poczułam nagle czyjaś rękę na moim ramieniu.
- co tam pati, mama juz poszła? -usłyszałam głos Dawida i od razu się odwróciłam.
- jezu Dawid nie strasz mnie więcej. Tak twoja mama juz wyszła i mam wyjąc tylko jedzenie.
- hahah okej. -zaśmiał się Dawid. -może pogadamy jak jest chwila spokoju?
- właśnie możemy. Więc tłumacz dlaczego "mogło to dużo zmienić". -powiedziałam stanowczo. Wolałam najpierw tego sie dowiedzieć zanim zacznę temat z Oliwią.
- okej. Zacznę może tak. Świetnie zaśpiewałaś na rozpoczęciu!
- nie próbuj się wymigać tylko poprosi powiedz.
- no dobra. Przepraszam że ci wcześniej nie powiedziałem i nie bądź na mnie zła ale jakiś czas temu napisał do mnie "Igor Pilewicz". Od razu widziałem kto to. Powiedział, Że natrafił na mone covery i chciałby zaproponować współpracę czy coś takiego, no. To sie zgodziłem i zadzwoniłem do niego. Zaproponował mi kontrakt który mu podpisałem i mam wydać niedługi pierwszy singiel. Juz mam prawie ułożony tekst. Gdybys mówiła wcześniej że śpiewasz od razu też bym ciebie w to wciągnął. -powodział Dawid z uśmiechem na końcu a mnie aż zamurowało.
- dlaczego nie powiedziałeś wcześniej?! Powinieneś mowić mi o tak ważnych rzeczach. Przecież sie przyjaźnimy. -nie ukrywam że trochę się zdenerwowałam.
-tak wiem i mega cię przepraszam ale miałas tyle swoich spraw i nie chciałem ci dorzucać swoich.
- no okej... Wybaczę ci bo jestes mega kochany. Ale mimo wszystko mów mi o wszystkim na przyszłość okej?
- no pewnie. -powiedział i mnie przytulił. Chciałam porozmawiać o drugiej sprawie ale nagle zjawiła się reszta naszych przyjaciół którzy zeszli do kuchni i nie darowali sobie komentarzy typu "o, co sie tutaj dzieje","szaleją jak widzę" albo "bez ruchania mi tu". Olałam to i usiadłam przy stole na których zdążyłam porozkładac juz jedzenie i napoje. Dawid podszedł do szafki i wyjął jakaś butelkę, domyślam się że jakis akohol.
Imreza się zaczęła. W miedzy czasie doszedł wrzosek. Wszyscy tańczyli, śmiali sie i dobrze bawili. Alkoholu zrobiło sie z przyjściem Sebastiana więcej niż jedna butelka i większość była juz lekko najebana. zanim sie zorientowałam była juz 22. Umowilam się z mamą że ewentualnie zostanę u Dawida na noc co juz chyba teraz było oczywiste. Zmęczyłam się już trochę tańcem i wrzaskami naszych znajomych więc poszłam na górę do pokoju Dawida. Od razu położyłam się na łożku i chwilę gapiłam się w sufit dopóki nie wszedł właściciel tego pokoju i nie rzucił się na łóżko i jednocześnie na mnie.
- pati, co ty tu sama robisz. Nie idziesz się z nami bawić. -od razu wyczułam że Dawid lekko wypił ale pijany nie był. Chyba tylko on i ja. Bo reszta balowała jak opętana.
- to stało się coś? -zapytał po chwili.
- nie nic. Ale jakoś nie mam ochoty tańczyć.
- czemu? Widzę przecież że coś się stało. Powiedz mi o co chodzi.
- okej.. Wiesz już, że czuję do ciebie więcej niż do przyjaciela i wiesz że przez to zastanawiałam się kim dla ciebie jest ta Oliwia, która chodzi do naszej klasy. Nie powinnam pytać ale nie da mi to chyba spokoju. -powiedziałam odwracając się w stronę Dawida leżącego obok.
- jejku Patrycja... Wiem i ty tez wiesz że cię kocham, ale nic mnie z Oliwią nie łączy. Poprostu mam tak, że czuje czy inny człowiek jest dobry czy zły. A z nią jest coś nie tak. Nie wiem co, ale nie podoba mi się to że jest w naszej klasie.
- ale ona nic nie zrobiła. I ty jej w ogóle nie znasz? I tak na nią patrzyłeś spode łba bez powodu? -coś nie mogłam w to uwierzyć. Nie moja sprawa ale Dawid powinien rozumieć że jak go kocham, to będę takich rzeczy ciekawa a o jakieś dziewczyny pewnie zazdrosna.
- nic mnie z nią nie łączy i nie łączyło. -powiedział i znowu to zrobił. Pocałował mnie delikatnie w usta. A ja jak to ja musiałam to odwzajemnić. Jednak gdy Dawid zaczął całować mnie coraz zachłanniej przerwałam to i się lekko odsunęłam.
- Patrycja, przepraszam. Nie powinienem...
- wszystko wporzadku, naprawdę. Nie musisz przepraszać.
- ale naprawdę... -nie mogłam słuchać jak dalej się użala więc zamknęłam go całusem w usta i przytuliłam się do niego. On objął mnie tylko ramionami i przytulał do siebie. Tak mogłabym zostać całą wieczność. Nie trwało to może wieczności ale napewno do momentu kiedy nie zasnelliśmy.
--------------------------------------
Od autora: lubię was zaskakiwać wiec bam! Nowy rozdział juz z okazji sylwestra. Miłego czytania i pamiętajcie o komentowaniu. Możecie podsuwać mi jakieś swoje pomysły na rozdziały jak coś wam przyjdzie do głowy. Chętnie poczytam. A teraz zapraszam na rozdział :3
Komentujesz = MOTYWUJESZ
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Rozdział 19.
Rano obudził mnie budzik. Była godzina 7 rano. Pod godziną na moim wyświetlaczu pokazała się data. 1 września 2013 rok. Nie wierzę że te wakacje tak szybko minęły i juz dzisiaj zaczyna się szkoła. Ale to nie był zwykły początek roku szkolnego, bo był to pierwszy rok w rym liceum, z tymi ludźmi, najlepszymi na świecie. Mam nadzieję że szkoła okarze się w miarę wporzadku.
Wstałam i zeszłam na dół. Na dole czekało juz śniadanie i kartka "Adrian już wyszedł, tata w pracy, ja też, zjedz śniadanie i powodzenia w nowej szkole!". Nie ukrywam, lubiłam te kartki od mamy. Chodź czasami były dość dziwne to i tak poprawiały mi samopoczucie. Więc zgodnie z treścią tej krótkiej wiadomości zjadłam śniadanie i poszłam się szykować na górę. Założyłam białą bluzkę, czarną spódniczkę, i czarną marynarkę. Przemylam twarz u nałożyłam lekki makijaż. Nie chciałam się jakoś specjalnie stroić żeby nie wyjsć na zbyt pewną siebie i jakąś wytapetowaną. Wolałam wyglądać naturalnie. Rozczesałam szybko długie włosy i poszłam do pokoju. Zanim zauważyłam zrobiła się 8:30. Zaraz zgodnie z umową miał po mnje przyjść Dawid, karla, Magda i daniel. Nie zdążyłam nawet usiąść na łożku a ktos zapukał do drzwi. Oczywiście byli to moi przyjaciele. Wpuściłam ich na chwilę do środka i przywitałam się z każdym buziakiem w policzek. Nie marnując już czasu szybko założyłam wysokie czarne szpilki i czarny płaszczyk. Byłam gotowa. Mogliśmy ruszać w stronę naszej nowej szkoły.
Gdy juz doszliśmy na miejsce spotkaliśmy się z Julką, Michniewicz, Herman, Grzesiem i Niklasem, poczym udaliśmy się w stronę sali gimnastycznej. Przed wejściem na nią jednak się zatrzymałam. Nie wiem sama czemu odwróciłam się w stronę moich przyjaciół i zapytałam prosto z mostu.
- ale w nowej klasie my i tak będziemy trzymać się cały czas razem prawda? -reszta naszczęście odpowiedziała "no oczywiście" , "pewnie że tak" , " to raczej oczywiste" i grupowo się przytuliliśmy. Teraz mogliśmy spokojnie wejść. Na sali było juz dużo osób. Wypatrzyłam kartkę na ścianie z napisem "Ia" i spojrzałam w stronę zgromadzonych pod nią osób. Od razu zobaczyłam lekko wystraszonych ale bardzo pozytywnie wyglądających ludzi. Na pierwszy rzut oka wydają się chyba okej. Ale narazie cieżko ocenić. Stanęliśmy obok siebie w grupie młodych ludzi i czekaliśmy aż przyjdzie dyrektor. Naszczęście długi nie czekaliśmy a on pojawił sie i wygłosił przemówienie. W trakcie jego dość długiego gadania Magda objęła mnie ramieniem dodając mi tym otuchy. Przydało sie. Chyba byłam tam najbardziej wystraszoną i zaniepokojoną osobą.
Po długim gadaniu dyrektora mogliśmy udać się do sal. Nasza to była sala "36" na trzecim piętrze. Wychowawca juz był w środku więc od razu weszliśmy i zajęliśmy ostatnie ławki. Chwile potem doszła cała reszta klasy. Czułam jak każdy mierzył się nawzajem oczami i wypatrywał znajomych twarzy. Ja znałam tylko aloha team. Wychowawczyni przedstawiła się i powieziala parę słów na przywitanie. Po chwili kazała nam sie przedstawiać. Zaczęły pierwsze ławki wiec jakis czas tylko słuchaliśmy i próbowaliśmy zapamietać poszczególne osoby. Wydawały się one naprawdę mega wporzadku i narazie nie było osoby która jakoś by nie przypadła do mojego gustu. Spojrzałam tylko na Dawida i zobaczyłam jego lekki grymas i dziwne spojrzenie kierowane do dziewczyny imieniem Oliwia. Nie wiedziałam o co mu chodziło, raczej jak przedstawiała się reszta zachowywał się normalnie. Mniejsza z tym. Po chiwli doszło do nas i to mu mieliśmy się przestawiać. Niklas, Grzesiu i Daniel ożywili atmosferę robiąc z siebie debili, wiec potem było trochę łatwiej przestawic się mi. Wstałam cicho i po głębokim wdechu zaczęłam mówić.
- nazywam się Patrycja, przyszłam tutaj do klasy z moimi przyjaciółmi z wakacji. Na codzień interesuję się modą, fotografią, modelingiem i trochę śpiewam. -po ostatnim słowie Dawid spojrzał się na mnie lekko zdziwiony moimi słowami.
- dobrze dziękujemy, mozesz usiąść. -powiedziala pani i uśmiechneła się. -teraz może ty coś o sobie powiesz? -zapytała wskazując na Dawida, który posłusznie wstał.
- nazywam się Dawid, od urodzenia mieszkam w Gorzowie. Interesuję się głownie muzyką, dużo śpiewam i chciałbym pójść w ślady mojego starszego brata.-powiedział uśmiechając się do nauczycielki.
- to może nam coś zaśpiewasz? -zaproponowała a ja usłyszałam coś, czego nie chciałam usłyszeć.
- no dobrze, ale jedynie z Patrycją. -zaśmiał się lekko i spojrzał na mnie.
- bardzo dobry pomysł.-poparła go jeszcze pani i nie miałam juz wyjścia. Wstałam i spojrzałam na Dawida przestraszonymi oczami. On tylko szepnął mi do ucha tytuł "Jessy j- price tag" gdyż wiedział ze napewno to znam. Oczy wszystkich tylko spojrzały na nas. Dawid zaczął pierwszą zwrotkę a ja dołączyłam w refrenie. Druga zwrotka była moja. Naszczęście dałam radę i wyłączyłam myśli. Zamknęłam oczy i od razu łatwiej mi sie śpiewało. Gdy je otworzyłam było juz po piosence a wszyscy patrzyli na nas i zaczęli klaskać. Dawid uśmiechnął się, spojrzał na mnie i mocno przytulił.
Nareszcie skończyliśmy i mogliśmy wyjsć z sali.
- to było świetne, dlaczego nie mówiłaś że śpiewasz? To by wiele mogło zmienić. -powiedział Dawid na korytarzu, gdy reszta juz wychodziła ze szkoły. -zresztą pogadamy o tym pózniej, teraz chodźmy.
-no pogadamy, pogadamy. W sumie tez chciałam się pózniej zapytać ciebie o jedną rzecz wiec i tak musimy pogadać. -odpowiezialam nie wiedząc o co chodziło Dawidowi z "to mogłoby dużo zmienić" ale chciała sie tez dowiedzieć o co chodziło mu z Oliwią. A teraz czas pójść do Dawida całym aloha teamem na imprezę z okazji początku roku szkolnego. Od razu się ubraliśmy i ruszyliśmy całą grupą w stronę domu naszego przyjaciela
--------------------------------------------
Od autora: dzisiaj trochę dłuższy bo miałam taką dziwną ochotę popisać :D i jeszcze z okazji tych 1100 ponad wyświetleń. Dziękuje :) i miłego czytania.
komentujesz = MOTYWUJESZ
piątek, 26 grudnia 2014
Rozdział 18.
Gdy się rano obudziłam Dawid leżał na środku łóżka i gapił się w sufit. Chyba nie zauważył że już nie śpię. Chwile wpatrywałam się co robi. Jednak gdy tylko na mnie spojrzał od razu zamknęłam oczy. Poczułam jego ciepły oddech przy mojej twarzy. Mogłam poczytać jak lekko się do mnie przytula i chowa głowę w moich włosach. Nie ukrywam że mi się to spodobało. Czułam jednak że coś go gryzie.
- dawid.. Co się dzieje. -zapytałam obejmując go ręką.
- o, nie śpisz już? -wiedziałam że zapyta.
- odpowiedz mi na pytanie. Wszystko wporządku.?
- tak. Jest dobrze. -powiedzial lekko się uśmiechając. Wiedziałam że tak nie jest i wiedziałam a raczej mogłam się tylko domyślać że gryzie go to samo co mnie. Jednak nie chciałam psuć atmosfery jeszcze bardziej więc zaczęłam się poprostu śmiać.
- hahah z czego ty się śmiejesz idiotko? -udało mi się. Zaczęliśmy sie śmiać i wygłupiać i od razu lepiej.
Po ponad godzinie spojrzałam na zegarek. Juz trochę późno się zrobiło a miałam być w domu o 14. A nawet nie zeszłam z łóżka chodź było po 12. Dawid zaprowadził mnie do kuchni chodź znałam drogę i zaczął robić jajecznicę. Oczywiście jak to kwiat rozwalił pół
kuchni więc musiałam mu trochę pomóc. Zjedliśmy śniadanie i zaczęłam się zbierać do domu. Dawno nie widziałam sie z rodzicami i Adrianem, nie ukrywam że trochę się stęskniłam za nimi. Więc po śniadaniu ogarnęłam się i zaczęłam dopakowywać piżamę i kosmetyki do walizki. 13:30 i byłam już przy drzwiach gotowa do wyjścia.
- to co, widzimy się na rozpoczęciu roku co nie? -zapytał Dawid który podszedł się ze mną pożegnać.
- no tak, to się tam jeszcze zgadamy co i jak.
- no okej. -podszedł do mnie, dał buziaka w policzek i mocno przytulił.
-trzymaj się. -powiedział na pożegnanie a ja uśmiechnęłam się do niego szeroko i wyszłam. Nie mieszkałam daleko wiec chwile pózniej byłam już w domu. Na wejściu od razu dopadli mnie rodzice i nawet zjawił się moj brat. Od razu zaczęli wypytywać jak było, co robiliśmy, czy wszystko było wporzadku i czy spotkałam Rose. Teraz nie miałam jak sie wymigać wiec usiadłam na kanapie w salonie i wszystko im opowiadałam.
Po dość długiej rozmowie z moimi rodzicami ruszyłam się wkońcu do swojego pokoju. Nareszcie nadszedł moment który tak kochałam. Mogłam się rzucić na swoje łóżko nie wstając z niego za szybko. Gdy już to zrobiłam i odleżałam pół godziny podniosłam się lekko i wzięłam telefon do ręki. Miałam kilka sms'ów w tym jeden od... Nieznanego numeru. Otworzyłam go tylko dlatego, że jestem strasznie ciekawym człowiekiem i nie usnęłabym dzisiaj gdybym tęgo nie zrobiła. Jednak od razu tego pożałowałam. Aż mnie zemdliło jak to czytałam. Pisał tylko że wie o tym, jak go kocham i że jeszcze będziemy razem czy mi sie to podoba czy nie. Że nie da mi spokoju i żebym szykowała juz miejsce na długi jego pobyt w moim życiu. Lekko juz zdenerwowana odczytałam resztę wiadomości juz od moich przyjaciół. Trochę mnie to pocieszyło i poprawiło lekko humor, jendak bałam się. Nadal się bałam nie wiem czego. Wydaje mi się, że stanie się już niedługo coś, co nie będzie zbyt przyjemne. Ale nic na to teraz nie poradzę.
Wyjęłam laptopa z walizki i włączyłam go. Przejrzałam portale społecznościowe, blogi, i inne swoje ulubione strony. Gdy to zrobiłam odłożyłam go na szafkę nocną i podłączyłam słuchawki do telefonu leżącego obecnie na nim. Puściłam sobie swoją kochaną Rihanne i zabrałam się za czytanie książki. Miałam dość spore zaległości więc trzeba nadrobić. Wsumie lubię czytać. Uspokaja mnie to. Pochłaniam się w innym świecie, bez moich problemów. Wszystko wydaje się tam inne. Czytam historie ciekawsze od mojego życia i żałuje że nie mogę żyć w tamtym świecie.
---------------------------------------------
Od autora: rozdział, z którego zadowolona nie jestem ale dodaję mimo wszystko. I jeśli to czytasz, to proszę skomentuj i ewentualnie powiedz co mam zmienić i co robię źle, to napewno to poprawie. A tak to mało komentarzy trochę i nie wiem czy warto żebym pisała w ogóle dalej. A teraz zapraszam do czytania i komentowania. Love you all! :)
Po dość długiej rozmowie z moimi rodzicami ruszyłam się wkońcu do swojego pokoju. Nareszcie nadszedł moment który tak kochałam. Mogłam się rzucić na swoje łóżko nie wstając z niego za szybko. Gdy już to zrobiłam i odleżałam pół godziny podniosłam się lekko i wzięłam telefon do ręki. Miałam kilka sms'ów w tym jeden od... Nieznanego numeru. Otworzyłam go tylko dlatego, że jestem strasznie ciekawym człowiekiem i nie usnęłabym dzisiaj gdybym tęgo nie zrobiła. Jednak od razu tego pożałowałam. Aż mnie zemdliło jak to czytałam. Pisał tylko że wie o tym, jak go kocham i że jeszcze będziemy razem czy mi sie to podoba czy nie. Że nie da mi spokoju i żebym szykowała juz miejsce na długi jego pobyt w moim życiu. Lekko juz zdenerwowana odczytałam resztę wiadomości juz od moich przyjaciół. Trochę mnie to pocieszyło i poprawiło lekko humor, jendak bałam się. Nadal się bałam nie wiem czego. Wydaje mi się, że stanie się już niedługo coś, co nie będzie zbyt przyjemne. Ale nic na to teraz nie poradzę.
Wyjęłam laptopa z walizki i włączyłam go. Przejrzałam portale społecznościowe, blogi, i inne swoje ulubione strony. Gdy to zrobiłam odłożyłam go na szafkę nocną i podłączyłam słuchawki do telefonu leżącego obecnie na nim. Puściłam sobie swoją kochaną Rihanne i zabrałam się za czytanie książki. Miałam dość spore zaległości więc trzeba nadrobić. Wsumie lubię czytać. Uspokaja mnie to. Pochłaniam się w innym świecie, bez moich problemów. Wszystko wydaje się tam inne. Czytam historie ciekawsze od mojego życia i żałuje że nie mogę żyć w tamtym świecie.
---------------------------------------------
Od autora: rozdział, z którego zadowolona nie jestem ale dodaję mimo wszystko. I jeśli to czytasz, to proszę skomentuj i ewentualnie powiedz co mam zmienić i co robię źle, to napewno to poprawie. A tak to mało komentarzy trochę i nie wiem czy warto żebym pisała w ogóle dalej. A teraz zapraszam do czytania i komentowania. Love you all! :)
niedziela, 21 grudnia 2014
Rozdział 17.
Dni mijały bardzo szybko. Codziennie widywałam się z Rose i Michałem, przez co bardzo się do nich przywiązałam. Zżyłam się rownież bardziej z moimi przyjaciółmi a najbardziej z Dawidem. Nic dziwnego, to wkońcu jego poznałam jako pierwszego i dzięki niemu to się zaczęło. Niestety wiedziałam, że to co piękne musi się kiedyś skończyć, i niestety właśnie dziś wybijał ten dzień. Dzień końca naszego wyjazdu do Paryża. Od rana wszyscy byli trochę przybici i smutni a w szczególności ja z Dawidem. Wkońcu ja opuszczam moją ukochaną przyjaciółkę a Dawid swojego brata. Przed wyjazdem oczywiście musieliśmy sie pożegnać dlatego umówiliśmy sie dzisiaj na lotnisku o 16.
Jak codzień łazienka była oblegana przez wszystkich pokolei. Każdy sie ogarniał poczym gdy wszyscy wyglądali jak ludzie zaczęliśmy sie pakować do wyjazdu. Teraz dopiero zobaczyłam jaki zostawiliśmy tutaj syf. Nasze rzeczy latały po całym pokoju gdyż jak tylko znaleźliśmy coś należącego do nas od razu rzucaliśmy do właściciela więc wszystko dosłownie latało.
- pati! Trzymaj to! -krzyknął dawid i rzucił mi bluzką w twarz, jednak ja nie pozostałym dłużna. Złapałam jakiś jego t-shirt leżący obok i oddałam mu. W ten sposób zaczęła sie wojna. Wszyscy we wszystkich rzucali aż przyszła do pokoju Magda z Karlą.
- co tu sie dzieje? Impreza bez nas? -zapytała Madzia poczym dostała czyimiś spodniami w twarz.
Po zakończeniu wojny dokończyliśmy pakowanie i zeszliśmy na dół.
- daj to lepiej patka bo jeszcze spadniesz mi z tych schodów. -powiedział Dawid i wziął ode mniej walizkę. Nie zdążyłam nawet nic powiedziec bo on juz zacząć schodzić i po chiwli był na dole.
- dziękuje. -powiedziałam schodząc za nim uśmiechając się.
- a coś w nagrodę dostanę? -zapytał z tym swoim głupawym uśmieszkiem.
- no dobra, niech ci będzie. -odpowiedziałam i dałam mu szybko buziaka w policzek.
Oddalismy kluczyki w recepcji a wrzosek z danielem jeszcze załatwiali jakieś sprawy z właścicielką hotelu. W tym czasie my juz poszliśmy dopasować bagaże do taxówki i zajęliśmy w niej miejsca. Gdy po chwili przyszła reszta machając jeszcze na pożegnanie do personelu hotelu mogliśmy ruszać w drogę. Do lotniska daleko nie było więc chwile pózniej byliśmy na miejscu. Gdy weszliśmy do środka i tylko ujrzałam Rose od razu sie na nią rzuciłam z płaczem. Przytulałam ją jeszcze z 5 min i nie chciałam puszczać.
- rose, kochana. Tak strasznie będę tęsknić. -powiedziałam przez łzy.
- ja tez, będzie mi cię okropnie brakować. -odpowiedziała i znów mnie przytuliła. W tym czasie Dawid żegnał sie z bratem i nie płakał tak jak ja, choć widziałam jak miał zeszklone oczy. Jak tylko sie lekko odsunął mogłam pożegnać sie rownież z Michałem. Staliśmy tak jeszcze chwile bo reszta tez musiała się pożegnać. Gdy juz sie to udało mogliśmy ruszyć odprawić bagaże. Gdy czekaliśmy juz tylko przy odprawie pasażerów nadszedł czas na ostateczne pożegnania i przeszliśmy przez bramki. Ja oczywiście ryczałam jak głupia, a Dawid próbował mnie jakoś pocieszyć przytulając mnie co chwile.
Po kilku minutach byliśmy juz odprawieni i usłyszeliśmy komunikat że można juz wsiadać do samolotu. Wsiedliśmy i zajęliśmy miejsca, ja jak zawsze przy oknie, Dawid obok, obok Dawida wrzosek, a dziewczyny z Danielem za nami. Nadal byłam zapłakana ale musiałam teraz wesprzeć Dawida, bo wiedziałam że bardzo nie lubi latać samolotami i mnie teraz potrzebuje bardziej niż ja jego. Nasi przyjaciele od razu juz wyjęli słuchawki, książki, telefony, włączając przy tym tryb samolotowy. Ja złapałam za rękę Dawid i objęłam drugą lekko sie w niego wtulając. Pół godziny pózniej juz byliśmy spokojnie w powietrzu i lecieliśmy nad chmurami.
Lot minął dobrze. Jak tylko wylądowaliśmy jak to Polacy zawsze mają w tradycji, wszyscy zaczęli klaskać. Chwile pózniej juz byliśmy odebrać bagaże i siedzielismy w taxówce. Dwie taxówki odwozily nas do domu. Gdy odwiozły Wrzoska siedzącego z nami zostałam juz ja z Dawidem.
- może przenocujesz dziś u mnie? -zaproponował Dawid.
- w sumie czemu nie. -zgodziłam sie gdyż miałam rzeczy ze sobą a teraz przyda nam sie najbardziej nasze towarzystwo. Wiec wysłałam mamie smsa że wrócę jutro bo zostaje u Dawida i dodałam jeszcze pare słów jak minął lot.
- ooo! Witajcie dzieci! Jak było na wyjezdzie? Wszystko wporzadku? -zaczęli zadawać pytania rodzice Dawida gdy tylko przekroczyliśmy drzwi.
- cześć mamo -odpowiedział Dawid i dał sie ucałować rodzicom.
- jutro wam wszystko opowiemy ale teraz juz pójdziemy do pokoju okej? Musimy odpocząć. -powiedział lekko sie do nich uśmiechając i łapiąc mnie za rękę ciagnąć jednocześnie do pokoju.
- Nwm jak ty ale ja jestem padnięty. -powodzial do mnie, z czym sie zgodziłam i zaczęliśmy się szykować juz do spania.
- wiesz co Dawid. Już za nią strasznie tęsknie. Kiedy znów sie zobaczymy? -poqiezialam leżąc obok niego na łóżku.
- nie wiem pati. Mi tez jest juz strasznie bez Michała.
- a może oni by do nas przyjechali niedługo? -tak.. Zaświeciłam błyskotliwością. To raczej pewne że szybko nie przyjadą. Przecież nie nożemy widywać sie tak często, mieszkamy dość daleko i nie łatwo jest zerwać sie nagle z życia żeby tak poprostu poleciec do innego kraju. A zaraz, dokładniej za dwa dni miał zacząć się rok szkolny.
- wiesz że nie mogą... Może lepiej chodźmy spać, odliczeniemy od tego a ja przede wszystkim od samolotu bo prawie się tam zesrałem. -zaśmiał sie Dawid polepszając atmosferę.
- no chodź się tu przytulić. -powodzial z lekkim uśmiechem rozkładajac ręce. Ja bez zastanowienia to zrobiłam i mogliśmy zasnąć. Przy Dawidzie zasypiało mi się owiele lepiej co on dobrze wiedział. Dlatego nareszie mogliśmy poderwać się od zmęczenia i zasnąć.
--------------------------------
Od autora: Bardzo wam dziękuje za 1000 wyświetleń, nie sądziłam że tak się to rozwinies. Rekordu oczywiście nie bijeę ale dobry start na bloga. Więc dziękuje wam jeszcze raz i zapraszam do czytania.
Pamiętaj. KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ.
środa, 17 grudnia 2014
Rozdział 16.
Obudziłam się o godzinie 9:00. Jak codzień wybudził mnie głos Rihanny dobiegający z mojego telefonu. Przez przypadek chyba obudziłam innych bo od razu usłyszałam
- wyłącz moją queen! -Tak... Jak zawsze Dawid który leżał obok i chyba nawet nie zamierzał wstawać. Posłuchałam go jednak i między innymi dla własnej wygody wyłączyłam budzik. Podniosłam sie powoli i rozejrzałam. Wszyscy nadal spali, albo nie zamierzali poprostu zareagować. Wstałam i włożyłam miękkie, zielone kapcie Dawida w kształcie żaby, poczym powoli poszłam do łazienki. -Jezu, jak ja wyglądam.- pomyslałam jak przeszłam przypadkiem koło lustra. Trochę jak zombie albo jakiś trup. Trzeba sie wziąć za siebie. Wzięłam więc ciepły, długi prysznic, ogarnęłam włosy, zrobiłam lekki makijaż i jak nowo narodzona. Gdy wyszłam tylko z łazienki poczułam spojrzenia wszystkich na mojej osobie.
- co się tak wszyscy patrzycie? -zapytałam z lekkim poirytowaniem.
- nic, poprostu ślicznie wyglądasz. Jak zawsze. -powiedział Dawid i uśmiechnął sie nieznacznie.
- dzięki? -odpowiedziałam, ale zabrzmiało to raczej jak pytanie. Nie zważając na to podeszłam do walizki i wyjęłam jakieś ubrania. Poszłam szybko sie jeszcze przebrać i zwolniłam łazienkę. Chciaz raczej nikomu jak widać nie przeszkadzało że była ona zajęta gdyż i tak nikt nie wstał z miejsca
- to jakie plany na dzisiaj? -zapytał deny.- bo wieczorem impreza a popołudniu jeszcze gdzieś idziemy?
- jak chcesz to sobie idź. Ja siedzę w hotelu. -odparł wrzosek i walnął twarzą w poduszkę.
- To wy sobie tutaj zostańcie a ja z pati może sie gdzieś ruszymy bo jak na imprezę nie idziemy to nie opłaca sie nam marnować dnia w Paryżu. -powiedział kwiat podejmując już za mnie decyzje.
- a róbcie sobie co chcecie. -powodzial jak zawsze zainteresowany wszystkim wrzosek nadal trzymając twarz w poduszce, i jednocześnie kończąc temat rozmowy.
Chwile po mnie Dawid wszedł do łazienki sie ogarnąć a ja w tym czasie sięgnęłam po laptopa. Zaczęłam jak zawsze od facebooka, a gdy tam się nic nie działo nowego to zabrałam się za przeglądanie moich ulubionych blogów modowych. Gdy kwiat wyszedł z łazienki wyłączyłam komputer i położyłam na półce przy łożku.
- zakładaj klapki, idziemy na śniadanie.- powiedział stanowczo co od razu wykonałam, wiec zeszliśmy na dół. Widziałam, że dzisiaj będziemy musieli porozmawiać o tym co zaszło przed pizzerią. Trochę sie bałam przez to zostawać sama z Dawidem, wolałam unikać tęgo tematu ale co będzie to będzie. I tak tego nie uniknę więc po co się tym przejmować?
Na dole jak zawsze zamówiliśmy śniadanie które po chwili przyszło. Zalety hotelowych restauracji, nie trzeba tyle czekać. Ja jak zawsze wzięłam zdrowe musli a Dawid więcej chemii niż jedzenia.
Po miło zjedzonym śniadaniu poszliśmy zmienić klapki na buty i zabrać potrzebne rzeczy z pokoju. Zabrałam szybko torebkę w której miałam zawsze portfel, klucze i inne potrzebne rzeczy wiec nie musiałam sie pakować. Dawid tez zgarnął szybko niezbędne rzeczy do kieszeni i wydarł sie Wrzoskowi do ucha.
- my wychodzimyyyy!!!
- ty juz faktycznie wyjdź. -warknął Sebastian lekko zdenerwowany że Dawid znowu go obudził, ale wkońcu mogliśmy wyjsć z tego hotelu.
Gdy tylko poczułam to świeże powierzę od razu uśmiech pojawił sie na mojej twarzy. Przeciągałam sie lekko i spojrzałam z uśmiechem na niebo. Słońce świeciło jak opętane, chmury białe i zdecydowanie daleko im było do deszczu. Jak dla mnie idealnie.
- to gdzie idziemy? -zapytał zadowolony kwiat.
- nie wiem, ty chyba lepiej znasz to miasto.
- to może pod wieżę Eiffla co? - zapytał
- jak tam trafisz to spoko. -powiedziałam na co on objął mnie przyjacielsko ramieniem i ruszyliśmy przed siebie.
Po chwili byliśmy na miejscu. zrobiliśmy sobie jak zawsze kilkanaście zdjęć. Potem poszliśmy dalej chodzić po mieście a Dawid pokazywał mi rożne fajne miejsca. Wkońcu nawet dobrze znał to miasto, mieszal tu przecież jego brat. Narazie się swietnie bawiliśmy, jednak postanowiliśmy chwile odpocząć od chodzenia. Usiedliśmy w parku w cieniu pod drzewami i stało się to czego się jak widać nie potrzebie obawiałam.
- chciałaś o czymś pogadać Patrycja? -zapytał choć pewnie sie domyślał o co chodzi.
- przecież wiesz o czym powinniśmy pogadać.
- chodzi ci o zdarzenie z pizzerii?
- no tak, wiesz przecież że o to mi właśnie chodzi.
- proszę cię pati, nie róbmy afery z niczego okej? Nie możemy sie tym poprostu nie przejmować? -czy pocałunek dla niego naprawdę nic nie znaczy? Co z niego za człowiek wogóle.
- ale dlaczego to zrobiłes?
- a dlaczego to odwzajemniałaś? -kurczę, dobrze mu idzie odchodzenie od tematu.
- zadałam pytanie pierwsza chyba.
- wiesz chyba o tym, że czuję chyba coś więcej do ciebie niż do innych ale nie chcę psuć takimi wyznaniami naszej przyjaźni. Zresztą nawet nie wiem co ty czujesz do mnie i wiem, że narobię tylko tym wszystkim problemów innym dookoła. -trochę mnie zamurowało i z początku nie widziałam co mam powiedzieć, faktycznie, tylko się domyślałam i po cichu liczyłam że coś do mnie czuje bo ja do niego też, ale zdałam sobie sprawę z tego tak wsumie dopiero teraz.
- wiesz Dawid... Tak miedzy nami ja też chyba coś do ciebie czuje ale nie chciałabym zniszczyć naszej przyjaźni, bo jest naprawdę wyjątkowa. Jakbyśmy byli razem było by fajnie ale jedna kłótnia, co napewno się zdarzy i już po wszystkim. Trochę się tego obawiam. - nie sądziłam że moje przemyślenia kiedykolwiek wyjdą poza moje myśli. A jednak.
- to narazie przyjaźń? Choć nie wiem ile tak wytrzymamy. -powiedział Dawid i lekko sie zaśmiał. Ja jak zawsze widząc jego uśmiech tez się uśmiechnęłam.
- pewnie. - powiedziałam i sie do niego mocno przytuliłam.
Dalej już zmieniliśmy temat na jakiś normalny i luźny więc od razu poczułam się lepiej. Wstalismy i poszliśmy dalej. Kilka godzin się jeszcze włoczylismy po mieście a po drodze odwiedziliśmy pare skepów z pamiątkami. Potem juz kwiat zrobił się głody jak zawsze więc postanowiliśmy wstąpić po drodz na obiad do jakieś restauracji
Po obiedzie wróciliśmy do hotelu. Była godzina 15 wiec wszyscy poszli chyba na obiad. Mieliśmy dzisiaj chwile spokoju więc wzięliśmy laptopa Dawida i usiedliśmy na naszym podwójnym łożku opierając się o ścianę.
- ej, a może pośpiewamy trochę co? -zapytał mnie przyjaciel.
- w sumie... Możemy.. - odpowiedziałam chodź zawsze się stresuje i wstydzę śpiewać przy innych. Jednak przy Dawidzie czułam sie sobą i widziałam, że nie mam się przy nim czym stresować.
Weszliśmy na stronę ising.pl na której są wszystkej karaoke. Dawid włączyl piosenkę rihanny (kto by sie spodziewał..) i zaczęliśmy śpiewać. On zaczął pierwszą zwrotkę, drugą ja, a refreny śpiewaliśmy razem. Nie sądziłam ze Dawid ma aż taki wielki talent.
- masz mega talent. Nie myślałeś żeby coś z tym zrobić?
- co ty, to ty masz śliczny głos. A ja w sumkę marzę o tym od dziecka aby pójść w ślady brata ale cieżko jest na polskim rynku muzycznym. Zresztą boję się jak zareagują na to inni.
- no tak ... Wiem coś o tym...
Śpiewaliśmy sobie rożne piosenki przez jakaś godzine. Świetnie się bawiliśmy, dużo śmialiśmy i wydurnialismy. Niestety przerwali nam tą zabawę reszta przyjaciół.
- siemka pati. -powiedziała wchodząca do naszego pokoju Magda i przywitała się dając mi buziaka w policzek.
- no hej. -odwzajemniam gest poczym zrobiłam to samo z karlą wchodząca od razu za Głuszko.
- co robiliście cały dzień? -zapytała Karolina.
- trochę pochodziliśmy, pozwiedzaliśmy i tym podobne. Nic ciekawego. - odpowidział im Dawid.
Pogadaliśmy jeszcze pare godzin, w miedzy czasie doszedł Sebastian z Danielem i włączyli się do rozmów na wszystkei tematy. Potem jeszcze pograliśmy w karty aż wkońcu zrobiła się 18. Wszyscy zaczęli sie zbierać i szykować na imprezę a ja z Dawidem nadal leżeliśmy na łóżko patrząc jak wszyscy biegają miedzy pokojami szykując sie do wyjścia. Gdy byli gotowi a każdy z nich wyglądał świetnie mogli wyjsć zostawiając mnie z dawidem znowu samych. Postanowiliśmy obejrzeć jakiś film a kwiat wybrał horror jak zawsze, wiec cały film praktycznie przeleżałam przytulając się pod kocem do Dawida. Zawsze bałam się horrorów, nie lubiłam ich nigdy oglądać. Wolałam mieć zawsze kogoś przy sobie żeby nie zejść przez takie filmy z tego świata a Dawid sie sprawdzał w tej roli bardzo dobrze.
Po filmie położyliśmy się spać, trochę sie dzisiaj nachodzilismy. Położyłam więc się wygodnie na przyjacielu i zasnęłam.
---------------------------------
Od autora: przepraszam was za takie przerwy ale mam sporo na głowie. A teraz zapraszam do czytania! :)
Pamiętaj.
Komentujesz = MOTYWUJESZ
- co się tak wszyscy patrzycie? -zapytałam z lekkim poirytowaniem.
- nic, poprostu ślicznie wyglądasz. Jak zawsze. -powiedział Dawid i uśmiechnął sie nieznacznie.
- dzięki? -odpowiedziałam, ale zabrzmiało to raczej jak pytanie. Nie zważając na to podeszłam do walizki i wyjęłam jakieś ubrania. Poszłam szybko sie jeszcze przebrać i zwolniłam łazienkę. Chciaz raczej nikomu jak widać nie przeszkadzało że była ona zajęta gdyż i tak nikt nie wstał z miejsca
- to jakie plany na dzisiaj? -zapytał deny.- bo wieczorem impreza a popołudniu jeszcze gdzieś idziemy?
- jak chcesz to sobie idź. Ja siedzę w hotelu. -odparł wrzosek i walnął twarzą w poduszkę.
- To wy sobie tutaj zostańcie a ja z pati może sie gdzieś ruszymy bo jak na imprezę nie idziemy to nie opłaca sie nam marnować dnia w Paryżu. -powiedział kwiat podejmując już za mnie decyzje.
- a róbcie sobie co chcecie. -powodzial jak zawsze zainteresowany wszystkim wrzosek nadal trzymając twarz w poduszce, i jednocześnie kończąc temat rozmowy.
Chwile po mnie Dawid wszedł do łazienki sie ogarnąć a ja w tym czasie sięgnęłam po laptopa. Zaczęłam jak zawsze od facebooka, a gdy tam się nic nie działo nowego to zabrałam się za przeglądanie moich ulubionych blogów modowych. Gdy kwiat wyszedł z łazienki wyłączyłam komputer i położyłam na półce przy łożku.
- zakładaj klapki, idziemy na śniadanie.- powiedział stanowczo co od razu wykonałam, wiec zeszliśmy na dół. Widziałam, że dzisiaj będziemy musieli porozmawiać o tym co zaszło przed pizzerią. Trochę sie bałam przez to zostawać sama z Dawidem, wolałam unikać tęgo tematu ale co będzie to będzie. I tak tego nie uniknę więc po co się tym przejmować?
Na dole jak zawsze zamówiliśmy śniadanie które po chwili przyszło. Zalety hotelowych restauracji, nie trzeba tyle czekać. Ja jak zawsze wzięłam zdrowe musli a Dawid więcej chemii niż jedzenia.
Po miło zjedzonym śniadaniu poszliśmy zmienić klapki na buty i zabrać potrzebne rzeczy z pokoju. Zabrałam szybko torebkę w której miałam zawsze portfel, klucze i inne potrzebne rzeczy wiec nie musiałam sie pakować. Dawid tez zgarnął szybko niezbędne rzeczy do kieszeni i wydarł sie Wrzoskowi do ucha.
- my wychodzimyyyy!!!
- ty juz faktycznie wyjdź. -warknął Sebastian lekko zdenerwowany że Dawid znowu go obudził, ale wkońcu mogliśmy wyjsć z tego hotelu.
Gdy tylko poczułam to świeże powierzę od razu uśmiech pojawił sie na mojej twarzy. Przeciągałam sie lekko i spojrzałam z uśmiechem na niebo. Słońce świeciło jak opętane, chmury białe i zdecydowanie daleko im było do deszczu. Jak dla mnie idealnie.
- to gdzie idziemy? -zapytał zadowolony kwiat.
- nie wiem, ty chyba lepiej znasz to miasto.
- to może pod wieżę Eiffla co? - zapytał
- jak tam trafisz to spoko. -powiedziałam na co on objął mnie przyjacielsko ramieniem i ruszyliśmy przed siebie.
Po chwili byliśmy na miejscu. zrobiliśmy sobie jak zawsze kilkanaście zdjęć. Potem poszliśmy dalej chodzić po mieście a Dawid pokazywał mi rożne fajne miejsca. Wkońcu nawet dobrze znał to miasto, mieszal tu przecież jego brat. Narazie się swietnie bawiliśmy, jednak postanowiliśmy chwile odpocząć od chodzenia. Usiedliśmy w parku w cieniu pod drzewami i stało się to czego się jak widać nie potrzebie obawiałam.
- chciałaś o czymś pogadać Patrycja? -zapytał choć pewnie sie domyślał o co chodzi.
- przecież wiesz o czym powinniśmy pogadać.
- chodzi ci o zdarzenie z pizzerii?
- no tak, wiesz przecież że o to mi właśnie chodzi.
- proszę cię pati, nie róbmy afery z niczego okej? Nie możemy sie tym poprostu nie przejmować? -czy pocałunek dla niego naprawdę nic nie znaczy? Co z niego za człowiek wogóle.
- ale dlaczego to zrobiłes?
- a dlaczego to odwzajemniałaś? -kurczę, dobrze mu idzie odchodzenie od tematu.
- zadałam pytanie pierwsza chyba.
- wiesz chyba o tym, że czuję chyba coś więcej do ciebie niż do innych ale nie chcę psuć takimi wyznaniami naszej przyjaźni. Zresztą nawet nie wiem co ty czujesz do mnie i wiem, że narobię tylko tym wszystkim problemów innym dookoła. -trochę mnie zamurowało i z początku nie widziałam co mam powiedzieć, faktycznie, tylko się domyślałam i po cichu liczyłam że coś do mnie czuje bo ja do niego też, ale zdałam sobie sprawę z tego tak wsumie dopiero teraz.
- wiesz Dawid... Tak miedzy nami ja też chyba coś do ciebie czuje ale nie chciałabym zniszczyć naszej przyjaźni, bo jest naprawdę wyjątkowa. Jakbyśmy byli razem było by fajnie ale jedna kłótnia, co napewno się zdarzy i już po wszystkim. Trochę się tego obawiam. - nie sądziłam że moje przemyślenia kiedykolwiek wyjdą poza moje myśli. A jednak.
- to narazie przyjaźń? Choć nie wiem ile tak wytrzymamy. -powiedział Dawid i lekko sie zaśmiał. Ja jak zawsze widząc jego uśmiech tez się uśmiechnęłam.
- pewnie. - powiedziałam i sie do niego mocno przytuliłam.
Dalej już zmieniliśmy temat na jakiś normalny i luźny więc od razu poczułam się lepiej. Wstalismy i poszliśmy dalej. Kilka godzin się jeszcze włoczylismy po mieście a po drodze odwiedziliśmy pare skepów z pamiątkami. Potem juz kwiat zrobił się głody jak zawsze więc postanowiliśmy wstąpić po drodz na obiad do jakieś restauracji
Po obiedzie wróciliśmy do hotelu. Była godzina 15 wiec wszyscy poszli chyba na obiad. Mieliśmy dzisiaj chwile spokoju więc wzięliśmy laptopa Dawida i usiedliśmy na naszym podwójnym łożku opierając się o ścianę.
- ej, a może pośpiewamy trochę co? -zapytał mnie przyjaciel.
- w sumie... Możemy.. - odpowiedziałam chodź zawsze się stresuje i wstydzę śpiewać przy innych. Jednak przy Dawidzie czułam sie sobą i widziałam, że nie mam się przy nim czym stresować.
Weszliśmy na stronę ising.pl na której są wszystkej karaoke. Dawid włączyl piosenkę rihanny (kto by sie spodziewał..) i zaczęliśmy śpiewać. On zaczął pierwszą zwrotkę, drugą ja, a refreny śpiewaliśmy razem. Nie sądziłam ze Dawid ma aż taki wielki talent.
- masz mega talent. Nie myślałeś żeby coś z tym zrobić?
- co ty, to ty masz śliczny głos. A ja w sumkę marzę o tym od dziecka aby pójść w ślady brata ale cieżko jest na polskim rynku muzycznym. Zresztą boję się jak zareagują na to inni.
- no tak ... Wiem coś o tym...
Śpiewaliśmy sobie rożne piosenki przez jakaś godzine. Świetnie się bawiliśmy, dużo śmialiśmy i wydurnialismy. Niestety przerwali nam tą zabawę reszta przyjaciół.
- siemka pati. -powiedziała wchodząca do naszego pokoju Magda i przywitała się dając mi buziaka w policzek.
- no hej. -odwzajemniam gest poczym zrobiłam to samo z karlą wchodząca od razu za Głuszko.
- co robiliście cały dzień? -zapytała Karolina.
- trochę pochodziliśmy, pozwiedzaliśmy i tym podobne. Nic ciekawego. - odpowidział im Dawid.
Pogadaliśmy jeszcze pare godzin, w miedzy czasie doszedł Sebastian z Danielem i włączyli się do rozmów na wszystkei tematy. Potem jeszcze pograliśmy w karty aż wkońcu zrobiła się 18. Wszyscy zaczęli sie zbierać i szykować na imprezę a ja z Dawidem nadal leżeliśmy na łóżko patrząc jak wszyscy biegają miedzy pokojami szykując sie do wyjścia. Gdy byli gotowi a każdy z nich wyglądał świetnie mogli wyjsć zostawiając mnie z dawidem znowu samych. Postanowiliśmy obejrzeć jakiś film a kwiat wybrał horror jak zawsze, wiec cały film praktycznie przeleżałam przytulając się pod kocem do Dawida. Zawsze bałam się horrorów, nie lubiłam ich nigdy oglądać. Wolałam mieć zawsze kogoś przy sobie żeby nie zejść przez takie filmy z tego świata a Dawid sie sprawdzał w tej roli bardzo dobrze.
Po filmie położyliśmy się spać, trochę sie dzisiaj nachodzilismy. Położyłam więc się wygodnie na przyjacielu i zasnęłam.
---------------------------------
Od autora: przepraszam was za takie przerwy ale mam sporo na głowie. A teraz zapraszam do czytania! :)
Pamiętaj.
Komentujesz = MOTYWUJESZ
niedziela, 7 grudnia 2014
Rozdział 15.
Gdy weszliśmy do środka wszyscy od razu się na nas spojrzeli i zapadła lekko niezręczna cisza.
- No co tak stoicie, siadajcie może. -przerwała ciszę Karla, a my posłusznie wykonaliśmy jej polecenie.
- Już wszystko wporzątku Pati?
- Tak, lepiej. -odpowiedziałam przyjaciółce zgodnie z prawdą i uśmiechnęłam się szeroko. Po chwili przyszło zamówione przez nas jedzenie. przez cały wieczór byłam zamyślona i pogrążona w swoim świecie, myślałam o tym co powiedział Dawid przez restauracją i oczywiście o naszym pocałunku. Zastanawiałam się, czy powinniśmy o tym porozmawiać czy zostawić tak jak jest i nie wracać nawet myślami. Nie byłam do końca nawet pewna, czy on coś do mnie czuje, czy zrobił to jako mój przyjaciel żeby mnie pocieszyć albo poprostu chciał mnie jakoś bezboleśnie zamknąć bo nie mógł znieść mojego gadania. Nie wiem, ale chyba poczekam co on postanowi zrobić.
- Halo!! Patrycja! Żyjesz? -ocknęłam się nagle z moich myśli, z których wyrwał mnie daniel.
- ostatnio przez cały czas o czymś myślisz i jestes w innym świecie. Co chwile muszę cię budzić z tego amoku. O czym ty tak rozmyślasz? Chcesz nam o czymś powiedziec? -zapytał mnie przyjaciel a wszyscy dookoła się we mnie wpatrywali. znowu...
- naprawdę wszystko dobrze, nic się nie dzieje, poprostu dużo myśle, nie musisz się martwić. -zwróciłam się z uśmiechem do Karasiova poczym dokończyłam jedzenie.
*
Gdy tylko weszłam do naszego pokoju od razu rzuciłam się na łóżko. Po chwili poczułam jak ktoś postanowił zrobić to samo co ja i rzucił się na mnie. Od razu rozpoznałam Dawid który leżał na mnie, a dokładniej chyba nawet nie zauważył że mnie gniecie i nadal jest przekonany że rzucił się na łóżko.
- Dawid grubasie, ciężki jesteś. -powiedziałam ledwo nadal przygnieciona do łóżka.
- O, sorka, nie zauważyłem cię. -powiedział lekko się śmiejąc.
- to juz możesz się podnieść?
- ehh, no dobra. Ale następnym razem nie będę taki miły. -powiedział śmiejąc się ze mnie.
Po chwili do pokoju wparował wrzosek, który właśnie wrócił od dziewczyn w pokoju obok.
- ej, słuchajcie. Jutro jest nocna impreza w klubie dwie ulice dalej. Idziemy? -zapytał na co wszyscy zmierzyliśmy się wzrokiem. -dziewczyny powiedziały juz ze idą, ja tez, nie wiem jak wy. -ja i Dawid spojrzeliśmy na siebie i na Daniela. Ja za bardzo nie miałam ochoty na imprezy dlatego z lekkim zawachaniem odpowiedziałam Wrzoskowi.
- Wiesz, ja chyba sobie odpuszczę tą imprezę. Nie mam zbytnio ochoty.
- To ja tez chyba zostanę, z Patrycją posiedzę. -wtrącił od razu Dawid.
- no dobra.. Nie wiem czemu ale okej. A ty deny? Ty to napewno idziesz co nie? -zaśmiał się wrzosek zwracając się do Karasiova.
- hahah, jeszcze pytasz? Nie ma beze mnie dobrej imprezy.
- dobra, dobra, daruj se. -zaśmiał się wrzosek, poczym poszedł do łazienki się ogarnąć.
Trochę się zdziwiłam ze Dawid chce ze mną zostać i rezygnuje z wyjścia do klubu. Zawsze chodził jako pierwszy a teraz co? Jakie poświęcenie.. Miło z jego strony chociaż nie wiem co planuje dalej, ale po chiwli się dowiedziałam.
- dobra Patka, to może jutro się na miasto wybierzemy jakoś bo oni muszą odpocząć a szkoda dnia co nie?
- no pewnie. -zgodziłam się z nim. Nasi przyjaciele będą musieli odpocząć przed wyjściem, ale przez to my nie mysimy marnować dnia.
Gdy tylko wrzosek wyszedł z łazienki gotowy do spania pokoleii wszyscy zaczęliśmy chodzic się myć. Weszłam jako pierwsza dlatego od razu po wyjściu położyłam się spać. Po kilkunastu minutach niestety zostałam lekko wybudzona szeptem do ucha.
- hej, śpisz? -zapytał głos należący do Kwiata.
- nie ale juz zasypiałam. -szepnelam lekko oburzona.
- a no dobra. To dobranoc. -powiedział i położył się obok.
Przez jakaś godzinę nie mogłam się wygodnie ułożyć. Coś było ciagle nie tak i nie dawało mi zasnąć. Spojrzałam tylko na Dawida czy juz śpi, i gdy zobaczyłam, że ma zamknięte oczy postanowiłam się na nim lekko położyć. Był to dobry pomysł bo od razu było mi wygodniej. Po chwili objęła mnie ręka przez co się lekko przestraszyłam.
- już ci wygodniej? -zapytał nie otwierając oczu.
- tak. -odszepnęłam tylko.
- no dobrze, to teraz dobranoc i spij juz wkońcu. -powodzial poczym od razu zasnęliśmy.
------------------------------------
Od autora: przepraszam ze taki krotki i trochę nudny ale zacznie się napewno dziać juz niebawem, a mam teraz dużo nauki i zajęć, egzaminy próbne i to wszystko. Postaram się napisać niebawem kolejny. Pamiętajcie:
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
Więc komentujcie to postaram się dodać szybciej :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)